
Jej CEO Prześladowca i Jej Druga Szansa na Partnera
Lilly W Valley · Zakończone · 174.3k słów
Wstęp
„Gdzie jest ta twoja dziwka, Creedon? Musi być niezła w łóżku. Kawa będzie zimna,” narzekał Michael. „Jaki jest sens trzymać ją przy sobie? Nawet nie jest z twojego środowiska.”
Nie z jego środowiska?
„Wiesz, że lubię ładne dodatki. Poza tym, jest mądrzejsza niż wygląda.”
Dodatek?
„Przestań się bawić z tą dziewczyną. Pozwalasz jej zbliżyć się za bardzo do nas. Nie wspominając o skandalu, który wybuchnie w prasie, kiedy zorientują się, że jest biedną dziewczyną ze wsi. Ameryka ją pokocha, a ty ich zniszczysz, gdy skończysz z nią. Zły wizerunek...” Dźwięk uderzeń w stół uciszył pokój.
„Ona jest moja! Nie jest twoim zmartwieniem. Mogę ją pieprzyć, zapłodnić, albo wyrzucić, pamiętaj, kto tu rządzi. Jeśli chcę używać jej jako wiadra na spermę, to będę.” Jego gniew był eksplozją.
Zapłodnić mnie? Wyrzucić? Wiadro na spermę? Nie ma mowy!*
„Jest ładna, ale nie ma dla ciebie wartości, Creedon. Kamyk w morzu diamentów, kochanie. Możesz mieć każdą kobietę, jaką zechcesz. Wyżyj się na niej i podpisz jej zwolnienie,” wypluła Latrisha. „Ta będzie ci tylko przeszkadzać. Potrzebujesz suki, która się podporządkuje.”
Ktoś, proszę, niech zmyje te słowne wymiociny, które właśnie wypluła ta kobieta.
„Mam ją pod kontrolą, Trisha, odwal się.”
Kontrola? O nie, na pewno nie! Nie spotkał jeszcze południowej dziewczyny, która nie przyjmuje żadnego gówna.
Wściekłość narastała, gdy łokciem otworzyłam drzwi.
No to wszystko na jedną kartę.
Rozdział 1
Rozdział 1
Adelaide
Ostatnie kilka miesięcy było szalone, ledwo miałam czas na żałobę, zanim zostałam rzucona w rolę nowej stażystki w Alpha Enterprises. Sześć miesięcy później awansowałam na jego osobistą asystentkę. Chociaż chciałam wierzyć, że to wszystko zasługa mojej niesamowitej pracy, mój szef miał jednak inne rzeczy na głowie.
Zatrzymałam się przy uchylonych drzwiach sali konferencyjnej, trzymając w rękach stos raportów, na których niepewnie próbowałam zrównoważyć tacę z kawami. Creedon Rothas McAllister był budzącym respekt CEO Alpha Enterprises, wiodącej firmy technologicznej na Zachodniej Półkuli, a ja byłam jego najnowszą stażystką, a teraz osobistą asystentką. Skupiłam się, by wejść z maską obojętności, którą często nosiłam w biurze. Jasna, wesoła, elegancka asystentka, z każdym blond włosem strategicznie ułożonym w wyrafinowany, gładki kok.
Creedon jednak postanowił, że musi ten kok przearanżować, kiedy rano wyrwał go z miejsca. Nalegał, że musi posmakować moich ust, kiedy podałam mu kawę. Wciąż czułam się z tym niepewnie; ten akt był oczywisty. Wszyscy wiedzieli, że byliśmy parą, słynny CEO i wschodząca stażystka, która stała się asystentką. Wiedziałam, co wszyscy myśleli, ale starałam się zachować profesjonalizm w pracy. Creedon jednak nie przejmował się tym. Trudno było mu odmówić, miał aurę uroku i niebezpieczeństwa, która sprawiała, że każda kobieta czuła motyle w brzuchu. Próbowałam opierać się jego zalotom przez tygodnie, aż w końcu mnie złamał, błagając, bym towarzyszyła mu na gali charytatywnej, aby nie musiał pojawić się sam. To był cały wielki plan, by mnie zdobyć. Zabrał mnie do drogiego butiku, nalegając, że muszę mieć odpowiednią sukienkę i jak muszę być prezentacyjna, jeśli mam być u jego boku. To było poprzedzone wizytą w absurdalnie drogim salonie. To było marzenie każdej biednej dziewczyny. Jakie miałam szczęście? Wszechświat w końcu mi się odwdzięczał, a po całej mojej ciężkiej pracy, aby tu dotrzeć, w końcu dostawałam łatwiejszą drogę w życiu, dla odmiany.
To było miesiąc temu, a od tego czasu każdego dnia, Creedon naciskał mnie coraz mocniej, żeby mnie złamać. Dałam mu więcej niż kiedykolwiek komukolwiek wcześniej. Wkrótce miałam mu się poddać całkowicie. Nie miałam już nic więcej do zaoferowania. Skupiłam się tak bardzo na moich studiach, że nie myślałam o niczym innym, tylko o dojściu do tego punktu w mojej karierze. Ciągłe kolacje, pokazy i przyjęcia, na które chodziliśmy, wymagały nowej sukienki, niezależnie od moich protestów. Wysyłał mnie do domu z torbami pełnymi markowych ubrań do pracy, które sam zamawiał. Był o wiele więcej, niż zasługiwałam, ale jakaś część mnie, jakiś instynkt głęboko wewnątrz, pragnęła ulec i pozwolić sobie na to szczęście, a jednak inna część była czujna i trzymała mnie na baczności. Mój wujek Jake zwykł mówić, żebym słuchała swojego instynktu, że kiedy wszystko inne zawiedzie, on mnie poprowadzi. Ciągle walczyłam, której części słuchać w odniesieniu do Creedona. Moje ciało pragnęło go jak drewno pragnie ognia. Był najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek spotkałam. Kręcone, czarne jak noc włosy, lodowato niebieskie oczy i szerokie ramiona; czasami zastanawiałam się, czy nie jest częściowo Wikingiem, albo dzieckiem pobłogosławionym przez bogów. To pewnie dlatego wyglądał tak dobrze na wszystkich tych okładkach magazynów.
Zazdrość towarzyszyła jego uwadze w miejscu pracy. Sekretarki patrzyły na mnie z pogardą, kiedy zbliżałam się do biura. Czułam, jak ich spojrzenia palą mi plecy, gdziekolwiek się ruszałam; szeptane komentarze, które myśleli, że nie słyszę, i złośliwe spojrzenia od mężczyzn, którzy nie mogli znieść, że kobieta pracowała ciężej niż oni, aby dojść do tego miejsca w tak krótkim czasie. Dla nich mogła być tylko jedna przyczyna, dla której tak szybko awansowałam – pochylałam się nad biurkiem. Żart był na nich. Nie dałam mu jeszcze tak wiele... Jeszcze. Oczywiście, byliśmy blisko, a ja wiedziałam, że jego cierpliwość się kończy. Z całym tym plotkowaniem i dramatem, jakie nasz związek poza pracą powodował, nie chciałam nikomu dawać powodów do potwierdzenia ich przypuszczeń. Najnowszy komentarz Creedona: „Znowu zaczyna się to księżniczkowe gówno.” Zaczynałam czuć się z tym źle, moja reputacja była już zszargana w oczach wszystkich, jaki był sens odkładania tego na później?
Wyrywając się z myśli, poczułam narastający niepokój. Latrisha, jego była, a także jedna z jego partnerek, była w środku, wraz z czterema innymi mężczyznami. Skupiłam się na stłumionych głosach.
„Gdzie jest ta twoja biurowa dziwka, Creedon? Musi być niezłą laską. Nawet nie potrafi przynieść kawy, zanim ostygnie,” narzekał Michał. „Jaki sens trzymać taką kobietę? Nawet nie jest twojego pokroju.”
Jego pokroju?
„Wiesz, Michał, lubię ładne dodatki, poza tym, jest mądrzejsza, niż wygląda. Nawet nie musiała przekupywać dyrektora, żeby zdać końcowy egzamin,” dogryzał.
Dodatek?
Nie jego pokroju?
„Przestań bawić się tą dziewczyną. Daj jej czek i poślij ją w drogę,” nalegał Paul. "Pozwalasz jej zbliżyć się za bardzo do siebie, do nas wszystkich. Nie wspominając o skandalu, który wybuchnie w prasie, gdy zorientują się, że to biedna dziewczyna ze wsi. Ameryka się w niej zakocha, a potem zmiażdżysz ich serca, gdy skończysz się nią bawić. To nie jest obraz, który chcemy przedstawiać...” Cisza zawisła w powietrzu, gdy ostatnie słowo przerwał dźwięk pięści uderzających o stół.
„Ona jest moja! Jak zdecyduję się nią bawić, to nie twoja sprawa. Czy zdecyduję się ją ruchać, zapłodnić czy porzucić, pamiętaj, kto tu rządzi.” Jego głos brzmiał groźnie, gniew był wybuchowy. „Jeśli chcę ją używać jako kubeł na spermę i wyrzucić, to tak zrobię,” warknął.
Zapłodnić mnie? Porzucić? Kubeł na spermę? Nie ma mowy!
„Jest ładna, przyznaję, ale nie ma dla ciebie żadnej wartości, Creedon. Jest bezwartościowa. Po prostu kamyk w morzu diamentów, kochanie. Możesz wybrać każdą kobietę, jaką chcesz. Wyruchaj ją i podpisz się pod nią,” wypluła Latrisha. „Jeśli chciałeś przypadek charytatywny, mogłam znaleźć ci bardziej uległą. Ta stanie się bólem w twoim tyłku. Nie ma w niej ani jednej uległej kości, poza tą, którą pokazuje na swojej ładnej twarzy, gdy podaje lunch. Potrzebujesz suki, która będzie cię szanować i poddawać się.”
„I dlatego, Latrisho, jesteś moją byłą. Nie wiesz, czego naprawdę pragnie mężczyzna.”
„Och, chcesz kogoś, kto będzie cię zwalczał na każdym kroku? Proszę bardzo, K. Szybko ci się to znudzi. Zasługujesz na coś lepszego, kochanie,” dodała lekko.
Ktoś, proszę, niech wytrze wirtualne wymioty, które ta kobieta właśnie wylała.
„Mam ją pod kontrolą, Trisha, odwal się.”
Kontrola? A, nie ma mowy! To ostatnie zdanie wywołało we mnie spiralę. Nie spotkał jeszcze południowej suki, która nie bierze gówna od nikogo.
Gniew przeszył mnie. Byłam dla niego tylko lalką. Okazałam się jednak mądrzejsza niż większość innych kobiet, na które polował, przynajmniej tak myślałam. Najwyraźniej zapomniałam o tym; zagubiłam się w bajkowym romansie, jak głupia wieśniaczka, za którą mnie mieli. Zgubiłam siebie, gdzieś między utratą matki a wujka. Była tylko Misty, moja jedyna przyjaciółka na tym świecie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że nigdy nie obchodziło go, przez co przeszłam, ukryta za maską uśmiechów na jego głupich imprezach i konferencjach prasowych, podczas gdy nadal pogrążałam się w żałobie. Prawie nic mu o sobie nie powiedziałam. Zawsze wiedziałam, że zrozumie swój błąd, zwracając na mnie uwagę. Naprawdę nic dla niego nie znaczyłam.
No to jazda.
Ręce trzęsły mi się ze złości, gdy łokciem otworzyłam drzwi do sali konferencyjnej. Patrzył na wszystkich z wściekłością. „Czym dokładnie jest dla ciebie moja rasa, Creedon? Dodatkiem? Pieprzoną lalką, którą można ubierać? Myślałam, że jesteś inny. Nigdy o to nie prosiłam, ale jeśli tak bardzo zależy ci na zniszczeniu kariery, na którą ciężko pracowałam, to niech tak będzie. Pozwól, że coś wyjaśnię, cholernie jasno,” powiedziałam, przewracając tacę na jego kolana, „Nigdy nie będę kurwą dla takiego egoistycznego gnoja jak ty.” Wciąż trzymałam stos raportów w ręce. Machnęłam nimi przed jego zszokowaną twarzą, patrząc wszystkim w oczy, po czym rzuciłam je na stół. „Ta bezwartościowa suka zapewniła ci kontrakt z Lords and Sons.” Harowałam jak wół, żeby zamknąć ten deal. Lords and Sons zgodzili się tylko dlatego, że byłam tak szczera i zaangażowana.
Pokręciłam głową i odwróciłam się do Creedona. „Ty! Ty, Creedon Rothas McAllister, jesteś kawałkiem końskiego łajna, i możesz sobie zabrać wszystko, co mi kupiłeś. Nie myśl przez chwilę, że można mnie kupić, bo nie chcę i nigdy nie chciałam żadnej z tych rzeczy. Odrzucam to wszystko. Odrzucam ciebie,” wykrztusiłam z taką wściekłością, że moje kończyny drżały, oczy dziwnie się czuły, jakbym widziała przez tunel, paznokcie wbijały się w dłonie, a włosy na ramionach stanęły dęba.
Jego oczy patrzyły na mnie przerażone, zanim upadł na podłogę, trzymając się za klatkę piersiową. Otworzyłam drzwi i wybiegłam. Ścisk w sercu narastał, przebijając się przez adrenalinowy zamęt. Byłam zdeterminowana, by chwycić swoją torbę i zostawić to wszystko za sobą. Moja mama nie wychowała głupca. On po prostu oślepił mnie, żebym nie widziała całego obrazu i sprawił, że zrujnowałam wszystko, na co pracowałam przez całe życie. Po tych plotkach na pewno nie znajdę już takiej pracy. Moje stopy poruszały się szybko, ale umysł zbyt późno zauważył szybko zbliżającą się postać. W jednej chwili winda otwierała się dla mnie, w następnej byłam przyciśnięta do jej tylnej ściany, z wściekłym Creedonem górującym nade mną i jego rękami wokół mojej smukłej szyi, wyciskającymi ze mnie życie.
„Nikt mnie nie odrzuca!” ryknął na mnie. Splunęłam mu w twarz, zanim poczułam ból promieniujący po boku policzka. Wszystko stało się zamglone, zanim zapadła ciemność.
Ostatnie Rozdziały
#198 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#197 Rozdział 197
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#196 Rozdział 196
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#195 Rozdział 195
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#194 Rozdział 194
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#193 Rozdział 193
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#192 Rozdział 192
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#191 Rozdział 191
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#190 Rozdział 190
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026#189 Rozdział 189
Ostatnia Aktualizacja: 3/30/2026
Może Ci się spodobać 😍
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Udawana Randka z Ulubionym Hokeistą Mojego Byłego
Zane i ja byliśmy razem przez dziesięć lat. Kiedy nie miał nikogo, trwałam przy jego boku, wspierając jego karierę hokejową, wierząc, że po wszystkich naszych trudach zostanę jego żoną i jedyną osobą przy jego boku. Ale po sześciu latach randkowania i czterech latach narzeczeństwa, nie tylko mnie zostawił, ale siedem miesięcy później otrzymałam zaproszenie... na jego ślub! Jakby tego było mało, miesięczny rejs weselny jest tylko dla par i wymaga osoby towarzyszącej. Jeśli Zane myśli, że złamane serce uczyniło mnie zbyt nieszczęśliwą, aby ruszyć dalej, to się mylił! Nie tylko uczyniło mnie to silniejszą... uczyniło mnie na tyle silną, by ruszyć dalej z jego ulubionym złym chłopcem hokeistą, Liamem Callowayem.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












