101. Niezapomniana rocznica ślubu IV

Perspektywa Jake’a

Wysuwam się gwałtownie, a ona jęczy cicho na tę stratę. Ale chwytam ją i przewracam z powrotem na ręce i kolana, ustawiając się przed jej twarzą.

— Otwórz — rozkazuję znowu. — Otwórz te pierdolone usta.

Natychmiast jest posłuszna; wysuwa język, a w jej oczach widać błaganie. Wp...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie