129. Doktor brudnej stopy IV

Punkt widzenia: dr Reynold

Unoszę rękę i raz, lekko, klepię wilgotną bawełnę dokładnie na jej łechtaczce. Wzdryga się gwałtownie, kompletnie zaskoczona.

— Podoba ci się, prawda? — mruczę. — Chcesz, żebym dalej to robił?

Kręci głową, ale ten ruch jest słaby i mało przekonujący. Klepię ją jeszc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie