Rozdział 117

Marlowe nie poszła główną drogą. Zręcznie nawigowała przez dobrze utrzymany ogród i dotarła na tyły posiadłości Stewartów, wchodząc na dawno opuszczoną ścieżkę prowadzącą na górę.

Ścieżka górska była trudna i nierówna, ale szła szybko i pewnie, zupełnie nie jak kobieta mająca wkrótce rodzić.

Jakby...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie