Rozdział 95

Dzień trzeci bez Adriana.

  O świcie ruszam na północ. Podążając za więzią. Podążając za wskazówkami Marcusa. Podążając za tym szarpnięciem, które boli mnie w piersi od chwili, gdy odszedł.

  Polana jest dokładnie tam, gdzie Marcus mówił, że będzie. I Adrian tam jest. Siedzi oparty o drzewo. Wpat...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie