Klauzula bratniej duszy Profesora

Klauzula bratniej duszy Profesora

Kimberly Ingrid · Zakończone · 197.6k słów

1.1k
Gorące
4k
Wyświetlenia
180
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Myślałam, że moje życie legło w gruzach, kiedy Kelvin znowu mnie zdradził. Myślałam, że złamane serce to najgorsze, co kiedykolwiek poczuję.
Nie spodziewałam się, że popchnie mnie prosto w ramiona niebezpieczeństwa… i pożądania. Kiedy profesor Adrian Metcalfe zaproponował mi układ, którego nie dało się odrzucić — udawany związek, żeby dopiec Kelvinowi i wzbudzić w nim zazdrość.
Myślałam, że to tylko gra.

Ale Adrian nie był tylko profesorem. Nie był po prostu niebezpieczny. Był moim partnerem. Moją przeznaczoną drugą połówką. A ja byłam człowiekiem… albo tak mi się wydawało.
Noc wesela Kelvina zmienia wszystko. Patrzę, jak mój nauczyciel przemienia się w wilkołaka.
Sekrety wychodzą na jaw. Budzi się moja własna, ukryta moc. I nagle przeszłość nie jest już tylko bolesna — jest śmiertelnie groźna.
Kelvin nie był tym, za kogo go miałam. Kontrola Adriana to nie tylko dyscyplina; to przeznaczenie.
A kiedy sieć zdrad zaciska się wokół mnie coraz mocniej, dociera do mnie, że miłość jest jedyną bronią, która może mnie ocalić — i pozwoli mi sięgnąć po to, co należy do mnie z mocy prawa.
Witaj w świecie, w którym zakazana miłość, ukryta moc i zemsta zderzają się ze sobą… i gdzie twój przeznaczony jest jedyną osobą, która może utrzymać cię przy życiu.

Rozdział 1

PERSPEKTYWA FREYI

– Właśnie tam, tak… dokładnie tak.

Zamarłam w progu.

Głos tej kobiety był chrapliwy, wysoki, taki aż nazbyt pewny siebie. Leżała na moim łóżku. Jej ciemne włosy rozlały się po mojej poduszce, jakby miała do niej pełne prawo. Czerwona sukienka, której nie kojarzyłam, leżała w nieładzie na podłodze obok szpilek, które pewnie kosztowały więcej niż mój czynsz. Szminka była rozmazana na ustach i ciągnęła się smugą aż po szyję.

Kelvin był na niej.

Miał palce w jej włosach. Wargi na jej gardle. Prześcieradło, które wyprałam trzy dni temu, było splątane wokół ich nóg.

Podniósł wzrok.

Spotkały się nasze oczy.

Nie przestał. Nie odskoczył w popłochu. Nawet nie wyglądał na zaskoczonego. Po prostu patrzył na mnie przez długą sekundę, a potem powoli odsunął się i usiadł na brzegu łóżka.

– Freya. – Jego głos był płaski. Spokojny. Jakbym właśnie przyłapała go na oglądaniu telewizji, a nie na tym, że pieprzy inną kobietę w naszym łóżku.

Kobieta odwróciła głowę i spojrzała na mnie. Nie zasłoniła się. Nie rzuciła się po ubrania. Tylko podparła się na jednym łokciu i obserwowała mnie leniwymi, brązowymi oczami.

– Powinnaś była zadzwonić – powiedział Kelvin.

Mój mózg nie potrafił tego przetworzyć. Nie potrafił zrozumieć słów, które właśnie padły. Stałam jak wryta, z kluczami wciąż w dłoni i torbą z pracy na ramieniu.

– Zadzwonić? – wyrwało mi się cicho.

– No. Zwykle w czwartki siedzisz do późna w robocie.

Kobieta parsknęła śmiechem. Od tego dźwięku przeszły mnie ciarki i aż mnie skręciło w środku.

– Ty mówisz poważnie? – Mój głos był pewniejszy niż dłonie. Dłonie trzęsły mi się tak mocno, że musiałam wepchnąć je do kieszeni.

Kelvin wstał i podniósł z podłogi bokserki. Wciągnął je bez pośpiechu. Bez wstydu. – Słuchaj, Freya. Musimy pogadać.

– A jakże.

Przejechał dłonią po potarganych włosach. Po tych samych włosach, w które kiedyś wsadzałam palce, kiedy oglądaliśmy filmy na tej kanapie. Tych samych, które myłam mu, gdy w zeszłym miesiącu był tak pijany, że nie potrafił ustać prosto. Teraz miałam ochotę wyrwać mu je razem ze skórą.

– To i tak musiało się kiedyś stać – powiedział. – Ty i ja. Nam nie wychodziło.

Podłoga jakby zafalowała pod stopami. – Więc postanowiłeś to „naprawić”, sprowadzając kogoś do naszego łóżka?

– Biorę ślub.

Te słowa nie miały sensu. Słyszałam je, ale brzmiały, jakby były w obcym języku. – Co?

– W przyszłą sobotę. Biorę ślub.

Kobieta usiadła prościej. Spojrzała na Kelvina szeroko otwartymi oczami. – Jeszcze jej nie powiedziałeś?

– Miałem powiedzieć – warknął do niej, nie odrywając ode mnie wzroku.

W klatce piersiowej zrobiło mi się ciasno. Za ciasno. Jakby ktoś wyciskał mi powietrze z płuc, centymetr po centymetrze. – Z kim?

– Z Vanessą. Nasze rodziny to ustaliły.

– Ustaliły. – Powtórzyłam powoli, jakbym sprawdzała, czy to słowo w ogóle pasuje do rzeczywistości. Jakbym próbowała je wcisnąć w coś, co nie chciało się skleić. – Ludzie już nie aranżują małżeństw.

– Moja rodzina aranżuje. To jest planowane od jakiegoś czasu.

– Od jak dawna?

Wzruszył ramionami. Serio, wzruszył ramionami. – Kilka miesięcy.

Kilka miesięcy. Od miesięcy wiedział, że się żeni, i ani słowa. A jednak dalej spał obok mnie. Dalej prosił, żebym dorzucała za niego do czynszu, kiedy brakowało mu kasy. Dalej snuł plany na następny semestr, jakbyśmy mieli wspólną przyszłość.

Coś pękło mi w klatce piersiowej. Nie rozpadło się. Jeszcze nie. Tylko pękło na tyle, żeby złość zaczęła się sączyć na wierzch.

– Wynoś się.

Kelvin mrugnął. – Co?

– Wynoś się z mojego mieszkania. – Mój głos był cichy, ale ostry jak nóż. – Oboje.

Zaśmiał się. To nie był prawdziwy śmiech. Raczej ten jego dźwięk, kiedy uważał, że robię sceny i przesadzam. – Twojego mieszkania? Płacę połowę czynszu, Freya.

– Już nie. Masz dziesięć minut, żeby się ubrać i wyjść, zanim zadzwonię na policję.

– I co im powiesz? Nie złamałem żadnego prawa.

– To wyrzucę każde twoje graty przez okno. Pozbierasz sobie z chodnika. Twój wybór.

Kobieta w końcu się ruszyła. Zsunęła się z łóżka i zaczęła zgarniać ubrania z podłogi. Nie spojrzała na mnie ani razu, kiedy się ubierała. Ręce trzęsły jej się odrobinę.

Dobrze.

Kelvin popatrzył na nią przez chwilę, po czym odwrócił się z powrotem do mnie. – Przesadzasz.

– A ty właśnie powiedziałeś mi, że za sześć dni żenisz się z kimś innym, po tym jak przyłapałam cię w łóżku z trzecią osobą. Wynoś się, zanim zrobię coś, czego oboje pożałujemy.

Wpatrywał się we mnie. Szczęka miał zaciśniętą. Oczy twarde, zimne. To było to spojrzenie, które miewał, kiedy nie dostawał tego, czego chciał. Kiedy jego drużyna przegrała mecz. Kiedy kumple odwołali plany. Kiedy coś nie poszło dokładnie po jego myśli.

Odwzajemniłam spojrzenie i nawet nie mrugnęłam.

Złapał dżinsy z krzesła przy oknie i wciągnął je na siebie jednym szarpnięciem. Kobieta była już ubrana. Stała przy drzwiach sypialni, z ramionami skrzyżowanymi na piersi, jakby było jej zimno.

– To jeszcze nie koniec – rzucił Kelvin, przeciskając się obok mnie na korytarz.

– Właśnie że koniec.

Zatrzymał się przy drzwiach wejściowych i odwrócił. Twarz miał teraz czerwoną. Wściekłą. – Wrócę jutro po swoje rzeczy.

– Zostawię je na korytarzu.

– Freya, no weź…

– Wynoś się.

Kobieta przemknęła obok mnie i pospiesznie ruszyła do drzwi. Kelvin rzucił mi ostatnie spojrzenie, po czym wyszedł za nią. Drzwi trzasnęły tak mocno, że aż zadrżała futryna.

Stałam w progu sypialni i patrzyłam na ten syf. Prześcieradło było w połowie na podłodze. Jej perfumy były wszędzie. Słodkie, ciężkie i nie na miejscu. Cały pokój pachniał nią.

Podeszłam do łóżka i jednym ruchem ściągnęłam prześcieradło. Rzuciłam je na podłogę. Złapałam poduszki i też je cisnęłam. Chciałam to wszystko spalić. Chciałam wyszorować całe mieszkanie na błysk, aż nie zostanie po nim nawet ślad.

Ale tylko stałam na środku pokoju, z klatką piersiową wciąż ściśniętą za mocno i dłońmi dalej drżącymi.

Czekałam, aż zacznę płakać.

Nic.

Zamiast tego poczułam pustkę. Wydrążenie. Jakby ktoś sięgnął do środka i wybrał wszystko, co miało znaczenie, zostawiając mi tylko powietrze i wściekłość.

Mój telefon zawibrował w kieszeni. Wyciągnęłam go. SMS od szefa z baru mlecznego, w którym robiłam.

  Dasz radę jutro rano wskoczyć za Amy? Start o 6:00.

Odpisałam, że tak. Zawsze mówiłam „tak”. Potrzebowałam kasy. Zawsze potrzebowałam kasy. Kelvin mówił, że płaci połowę czynszu, ale tylko wtedy, kiedy mu się akurat przypomniało. Resztę brałam na siebie. Ogarniałam zakupy. Ogarniałam rachunki, kiedy on przepuszczał wypłatę na drinki z kumplami.

Teraz ogarnę wszystko sama.

Rozejrzałam się po mieszkaniu. Małe. Ciasne. Farba odłaziła w rogu przy oknie. Grzejnik działał tylko wtedy, kiedy mu się zachciało. Drzwi do łazienki nie domykały się do końca. Ale to było moje. Zapracowałam na każdy mebel. Przetrwałam tu na dwóch robotach i dziennych zajęciach na uczelni.

To też przetrwam.

Telefon zawibrował znowu. Tym razem Clara.

  Wieczór filmowy? Mam wino i ten ser, który lubisz.

Prawie odpisałam „nie”. Chciałam być sama. Chciałam siedzieć w pustym mieszkaniu i nie czuć niczego — aż ta dziura w środku w końcu by zniknęła.

Ale odpisałam „tak”, bo samotność nagle wydała się gorsza niż udawanie, że wszystko gra.

Clara mieszkała dwie przecznice dalej, w kamienicy ładniejszej niż moja. Złapałam kurtkę i zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Na korytarzu pachniało, jakby ktoś gotował curry. Burknęło mi w brzuchu. Nie jadłam od tego suchego bajgla, którego rano wcisnęłam między zajęciami.

Zjem u Clary. Ona zawsze ma coś do jedzenia.

Spacer zajął mniej niż pięć minut. Październik w mieście oznaczał wiatr, który wciskał się pod cienką kurtkę i sprawiał, że wszystko wydawało się ostrzejsze, bardziej bezlitosne. Szłam z głową spuszczoną, z rękami w kieszeniach.

Nie rozpłakałam się po drodze. Nie krzyczałam. Nie zrobiłam nic — poza tym, że szłam, oddychałam i próbowałam nie myśleć o tym, że Kelvin za sześć dni bierze ślub z kimś, czyjego imienia nauczyłam się dopiero dzisiaj.

Clara otworzyła drzwi, zanim zdążyłam zapukać. Spojrzała na moją twarz i bez słowa wciągnęła mnie do środka. U niej było ciepło. Zawsze trzymała ciepło, bo mówiła, że od zimna robi jej się nerwowo, jakby w środku wszystko zaczynało drżeć.

— Co się stało? — poprowadziła mnie do kanapy i docisnęła do poduszek, jakbym mogła się zaraz rozsypać.

— Kelvin.

Zniknęła w kuchni.

— Co ten dupkowiec znowu odwalił?

— Żeni się.

Z kuchni dobiegł dźwięk tłuczonego szkła. Clara stanęła w progu z szeroko otwartymi oczami.

— On… co?

— Żeni się. W przyszłą sobotę. Rodzina mu to ustawiła. Powiedział mi to, jak weszłam i przyłapałam go z inną laską w naszym łóżku.

Twarz Clary najpierw zbladła, potem zrobiła się czerwona, a potem znów pobladła. Wróciła do kuchni i po chwili przyniosła dwie lampki do wina i butelkę. Nawet nie szukała korkociągu. Po prostu odkręciła zakrętkę i nalała do obu lampek po brzegi.

— Dawaj od początku. — podała mi kieliszek i usiadła obok.

Opowiedziałam jej wszystko. Niezamknięte drzwi. Kobiecy głos. To, jak weszłam do sypialni. Czerwona sukienka rzucona na podłogę. Beznamiętny ton Kelvina. To spojrzenie, jakbym to ja przeszkadzała w czymś ważnym. I ogłoszenie ślubu.

Clara nie przerywała. Sączyła wino i słuchała, a jej szczęka zaciskała się z każdym kolejnym słowem.

— Zabiję go — powiedziała, kiedy skończyłam.

— Ustaw się w kolejce.

Nalała sobie kolejny kieliszek. Ręka jej drżała. — Co zamierzasz zrobić?

— Sama płacić czynsz, chyba. Brać więcej zmian. Może dorzucę weekendy w bibliotece na kampusie. — Pociągnęłam długi łyk. Wino było tanie i cierpkie. — Unikać go, jak przyjdzie po swoje graty.

— Powinnaś iść na ten ślub.

Wlepiłam w nią wzrok. — Po co miałabym to robić?

— Żeby mu pokazać, że cię nie złamał. Że bez niego też dajesz radę.

— Tylko że ja nie daję rady.

— To udawaj. — Pochyliła się do przodu. Oczy miała jasne. Rozpalone. Przenikliwe. — Pokaż się tam, wyglądając obłędnie, z kimś, przez kogo Kelvin będzie żałował każdej jednej decyzji, jaką kiedykolwiek podjął.

— Nie mam nikogo takiego.

— To znajdź kogoś.

— W sześć dni? Clara, weź ty bądź poważna.

Zamilkła na chwilę. Wpatrywała się w kieliszek, jakby próbowała coś w głowie poukładać. — A profesor Metcalfe?

Zachłysnęłam się winem. — Co?

— Mówiłaś, że ostatnio gapi się na ciebie na zajęciach. Może by pomógł.

— To jest mój profesor. To jest kompletnie chore.

— Na pewno? — Odstawiła kieliszek. — Ojciec Kelvina jest w radzie uczelni, prawda? A co jeśli Metcalfe go zna? Co jeśli ma swoje powody, żeby dopiec rodzinie Kelvina?

— Jakie powody?

— Nie wiem. Ale mówiłaś, że Metcalfe cię obserwuje. Że w zeszłym tygodniu trzy razy wywołał cię do odpowiedzi, chociaż nawet ręki nie podniosłaś. Może byłby… zainteresowany.

Głowa zaczynała mnie boleć. Wino uderzało za szybko na pusty żołądek. — Muszę iść do domu.

— Zostań tu na noc.

— Mam robotę na szóstą rano.

— To chociaż odprowadzę cię.

— Dam sobie radę.

Ale nie dawałam. Byłam tak daleko od „dam sobie radę”, że nawet nie potrafiłam już zobaczyć, gdzie to w ogóle jest. Po prostu nie chciałam, żeby Clara patrzyła, jak się rozsypuję na kawałki.

Wyszłam z jej mieszkania i ruszyłam przez zimne ulice. Wiatr był teraz gorszy. Wcinał się pod kurtkę i wyciskał mi łzy z oczu. Zapach curry zniknął. Teraz wszystko pachniało tylko spalinami i deszczem, który wisiał w powietrzu i groził, że zaraz lunie.

Kiedy wróciłam pod swój budynek, zobaczyłam coś, co kazało mi stanąć jak wryta.

Do drzwi był przyklejony biała koperta.

Na przodzie było napisane moje imię i nazwisko charakterem pisma, którego nie znałam. Równo. Precyzyjnie. Litery idealne, jakby ktoś się nie spieszył i każdą stawiał z namysłem.

Odkleiłam kopertę i otworzyłam ją drżącymi palcami.

W środku była jedna karta. Gruby papier. Drogi. U góry wytłoczono na złoto logo uniwersytetu. Poniżej widniała odręczna wiadomość, tym samym schludnym pismem.

Panno Reed,

Proszę zgłosić się do mnie do gabinetu jutro o godzinie 14:00. Chodzi o sprawę wagi.

Prof. A. Metcalfe

Karta wysunęła mi się z palców.

Skąd on wiedział, gdzie mieszkam?

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Powrót do Karmazynowego Świtu

Powrót do Karmazynowego Świtu

27.5k Wyświetlenia · Zakończone · Diana Sockriter
Poddanie się nigdy nie było opcją...
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.

*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.

**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

316.1k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zawłaszczona przez Miliardera

Zawłaszczona przez Miliardera

305.4k Wyświetlenia · W trakcie · Khey Coco
„Podpisz.”

Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.

„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”

„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.

Przełknęłam ślinę z trudem.

Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.

I podpisałam.

Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.

Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

109.8k Wyświetlenia · W trakcie · regalsoul
"Moja siostra grozi, że zabierze mi partnera. A ja pozwalam jej go zatrzymać."
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.


Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO

124.6k Wyświetlenia · Zakończone · Willow Ashford
„Emily Johnson, nawet nie waż się uciekać!” warknął Alex, ściskając jej podbródek.

Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”

Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”

Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.

Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”

——

Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.

Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.

Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.

Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

309.4k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

799.1k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Zacznij Od Nowa

Zacznij Od Nowa

2.5m Wyświetlenia · Zakończone · Val Sims
Eden McBride całe życie spędziła, trzymając się zasad. Ale kiedy jej narzeczony porzuca ją na miesiąc przed ślubem, Eden ma dość przestrzegania reguł. Gorący romans to dokładnie to, czego potrzebuje na złamane serce. Nie, nie do końca. Ale to właśnie jest potrzebne Eden. Liam Anderson, spadkobierca największej firmy logistycznej w Rock Union, jest idealnym facetem na odbicie. Prasa nazwała go Księciem Trzech Miesięcy, ponieważ nigdy nie jest z tą samą dziewczyną dłużej niż trzy miesiące. Liam miał już sporo jednonocnych przygód i nie spodziewa się, że Eden będzie czymś więcej niż przelotnym romansem. Kiedy budzi się i odkrywa, że Eden zniknęła razem z jego ulubioną dżinsową koszulą, Liam jest zirytowany, ale dziwnie zaintrygowany. Żadna kobieta nigdy nie opuściła jego łóżka dobrowolnie ani go nie okradła. Eden zrobiła jedno i drugie. Musi ją znaleźć i zmusić do odpowiedzialności. Ale w mieście liczącym ponad pięć milionów ludzi znalezienie jednej osoby jest równie niemożliwe, jak wygranie na loterii, aż los ponownie ich łączy dwa lata później. Eden nie jest już naiwną dziewczyną, którą była, gdy wskoczyła do łóżka Liama; teraz ma sekret, który musi chronić za wszelką cenę. Liam jest zdeterminowany, by odzyskać wszystko, co Eden mu ukradła, i nie chodzi tylko o jego koszulę.

© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Ręce Losu

Ręce Losu

107.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.8k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia