Rozdział 131 133

Z mojej ściśniętej piersi wyrywa się szloch. — Proszę, Alexandr — ja nie mogę... Dusisz mnie.

— Czy. Zamierzasz. Współpracować? — powtarza powoli.

Chcę odmówić, ale obraz zawęża mi się do maleńkich punkcików. Nadciąga czerń, coraz większy krąg ciemności pożerający mi wzrok.

Jeśli odmówię, zabije ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie