Rozdział 147 149

To dla Ivana.

Potrzebuję go. Teraz.

—Zjedź na pobocze.

—Teraz? — Zerka w lusterka. Droga jest pusta.

Wiercę się na siedzeniu i zaciskam uda. — Teraz.

Ivan skręca w najbliższy szutrowy zjazd i jedzie nim, aż trafiamy na zarośniętą wnękę w lesie. Ogromne drzewa rzucają cień na samochód i zasłania...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie