Sto pięć

Tego wieczoru Ascot dawno już zniknęło w mroku zmierzchu. Szampan się skończył, konie dawno wróciły do swoich stajni, a elegancka rozmowa szlachty zmieniła się w stłumiony śmiech i szepty wewnątrz posiadłości Lancasterów. Wymówiłam się wcześniej - uprzejmie, jak zawsze - podając ogólnikowy ból głowy...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie