Kontraktowa Żona: Małżeństwo Złośliwości

Kontraktowa Żona: Małżeństwo Złośliwości

Cherie Frost · Zakończone · 436.9k słów

1.2k
Gorące
12.8k
Wyświetlenia
351
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

"Nie wiem," powiedziałam desperacko, mój głos łamał się. "Byłam tam, tak, ale jej nie dotknęłam. Ona—ona się poślizgnęła, James. To był wypadek."

"Wypadek?" wypluł, mrużąc oczy. "Tak jak śmierć mojej siostry była wypadkiem? Tak jak nasze dziecko—" Krzyczał, przeczesując ręką swoje rozczochrane włosy.

"Nie," szepnęłam, łzy płynęły mi po twarzy. "Nie wciągaj naszego dziecka w to."

"Dlaczego nie?" powiedział, jego głos narastał, jego oczy płonęły gniewem. "To prawda, prawda? Zabijasz życie, Ella. To wszystko, co potrafisz robić. Moja siostra, moje dziecko, a teraz dziecko Victorii. To jakbyś była przeklęta."


Dzieciństwo Elli było naznaczone nieustannym dręczeniem ze strony Cecilii, tylko po to, by zostać niesłusznie oskarżoną po tajemniczym utonięciu. Lata później, aby uratować niesłusznie uwięzionego brata i chorego dziadka, jest zmuszona poślubić Jamesa—swoją dziecięcą miłość, który teraz jej nienawidzi.
W tym małżeństwie zbudowanym na zemście i kłamstwach, zdrada, poronienie i starannie zaplanowane intrygi w końcu doprowadzają ją do ostateczności. Ella zdecydowanie odchodzi, wychowując swoje dziecko samotnie, budując swój biznes i znajdując prawdziwą miłość z kimś z przeszłości.
Kiedy James odkrywa ją lata później, z prawdą wreszcie ujawnioną, czy będzie w stanie naprawić wyrządzone krzywdy i odzyskać jej serce?

Rozdział 1

Siedziałam przy stole w jadalni, wpatrując się w talerze z parującym jedzeniem, które przygotowałam wcześniej, a potem na dziadka. Jego spracowane ręce spoczywały na stole, palce lekko bębniły, a oczy co chwilę uciekały w stronę drzwi. Wąsy do nosa cicho syczały, podłączone do stojącej obok butli z tlenem. Nie jadł, nawet nie podniósł widelca.

Jedzenie leżało nietknięte, para unosiła się w powietrzu, a bogaty aromat wypełniał małą jadalnię. Całe popołudnie spędziłam na robieniu ulubionych dań dziadka—wolno gotowanego gulaszu wołowego, puree ziemniaczanego i świeżego chleba kukurydzianego. Takiego posiłku, który kiedyś przynosił ciepło do naszego domu, który sprawiał, że nawet najzimniejsze noce były przytulne. Ale tego wieczoru powietrze było ciężkie od niewypowiedzianego napięcia. Myśli dziadka nie były przy posiłku przed nim—były przy Theo.

Wiedziałam to po tym, jak co chwilę zerkał na zegar nad drzwiami, jego spracowana twarz pełna nadziei, ale i czegoś jeszcze—czegoś smutniejszego.

Sięgnęłam przez stół i położyłam dłoń na jego, czując cienką, delikatną skórę pod palcami. Jego żyły były jak sieć niebieskich rzek, skóra szorstka od lat ciężkiej pracy. „Dziadku, Theo tym razem przyjdzie,” powiedziałam cicho, lekko ściskając jego rękę. „Właśnie z nim rozmawiałam, obiecał. Będzie tutaj.”

Dziadek westchnął, jego klatka piersiowa unosiła się i opadała z wysiłkiem. „Theo ma teraz za dużo pracy, żeby myśleć o rodzinie,” mruknął, w jego głosie słychać było rozczarowanie. „Miał być tutaj w zeszłym tygodniu. I tydzień wcześniej też.”

Przełknęłam ślinę, nie wiedząc, co powiedzieć. Miał rację. Theo obiecywał już wcześniej—wielokrotnie. I za każdym razem coś wypadało. Spotkanie, późna transakcja, nagły wypadek w pracy. Te same wymówki, wciąż i wciąż.

Mimo to zmusiłam się do uśmiechu, próbując wprowadzić trochę radości do pokoju. „Cóż, dzisiaj znalazł czas. Poza tym, prawie skończyłam szyć twój nowy garnitur. Jeszcze kilka szwów i będziesz wyglądał elegancko.”

Dziadek uśmiechnął się lekko, zmarszczki wokół jego oczu się pogłębiły. „Zawsze coś dla mnie robisz, Ella. Ale ja już nigdzie nie chodzę.” Jego głos był miękki, ale smutek w nim był nie do pomylenia.

Chciałam mu powiedzieć, że się myli, że zasługuje na to, by czuć się dobrze, wyglądać dobrze. Ale zanim zdążyłam, znów westchnął i podniósł widelec. „Powinniśmy jeść, zanim jedzenie wystygnie.”

Właśnie otwierałam usta, żeby odpowiedzieć, gdy drzwi frontowe skrzypnęły. Oczy dziadka rozbłysły, napięcie zniknęło z jego twarzy.

Chwilę później Theo wszedł do środka z energią podmuchu wiatru, jego uśmiech szeroki i zaraźliwy. „Dziadku!”

Jego płaszcz był rozpięty, krawat luźny, ale jakoś nadal wyglądał elegancko—zbyt elegancko, jakby należał do świata tak dalekiego od tego małego domu.

Cała postawa dziadka się zmieniła. Jego marszczenie ust zniknęło, zastąpione prawdziwym ciepłem. „Theo,” powiedział, jego głos był miękki, ale pełen ulgi.

Theo nie tracił czasu. Pochylił się i objął dziadka, ściskając go tak mocno, że aż ścisnęło mi się serce. Dziadek zaśmiał się, poklepując Theo po plecach swoimi słabymi rękami, których palce lekko drżały. Kiedy Theo w końcu się odsunął, zwrócił się do mnie, uśmiechając się tak, że łatwo było zapomnieć o miesiącach ciszy między nami. „Cześć, Ella.”

„Cześć,” powiedziałam, ciszej niż zamierzałam. Nie byłam pewna, dlaczego nagle poczułam się taka niepewna.

Theo usiadł na krześle naprzeciwko mnie, pocierając ręce. „Wow, pachnie tu niesamowicie! Siostra, przeszłaś samą siebie.”

„Dzięki,” powiedziałam, uśmiechając się delikatnie. „Cieszę się, że mogłeś przyjść. Dziadek na ciebie czekał.”

„No, teraz jestem tutaj.” Zwrócił się do dziadka i uśmiechnął. „Jak się masz, staruszku? Nadal trzymasz Ellę w ryzach?”

Dziadek zaśmiał się - rzadki dźwięk w tych czasach - i pokręcił głową. „To ona trzyma mnie w ryzach, chłopcze. Nie daj się zwieść.”

Theo zaśmiał się, a jego śmiech rozbrzmiał w całym pokoju, wypełniając go życiem. Usiadłam i obserwowałam, jak rozmawiają, czując mieszankę emocji. Ulga, że Theo jest tutaj, radość dla dziadka, ale także delikatny ból - taki, którego nie potrafiłam nazwać.

Theo zaczął opowiadać historię o dużym kontrakcie, który właśnie zamknął, jego głos był pełen energii, gdy opisywał negocjacje. Dziadek słuchał uważnie, kiwając głową i od czasu do czasu dodając słowo zachęty.

Obserwowałam Theo, zauważając, jak gestykuluje rękami, jego pewność siebie była wręcz przytłaczająca. Minęło sześć miesięcy od kiedy ostatni raz go widziałam, mimo że mieszkaliśmy w tym samym mieście.

Sześć miesięcy.

Nawet raz poszłam do jego biura, mając nadzieję, że go zaskoczę. Stałam w eleganckim holu, czując się nie na miejscu wśród lśniących podłóg i skórzanych mebli. Kiedy do niego zadzwoniłam, brzmiał zirytowany, mówiąc mi, żebym poczekała w kawiarni zamiast wchodzić. Czekałam prawie godzinę, zanim się pojawił, udając, że wszystko jest w porządku.

Ale dzisiaj wieczorem to nie miało znaczenia. Był tutaj, siedział naprzeciwko mnie, i dla dziadka byłam z tego zadowolona.

Podczas kolacji Theo komplementował jedzenie, żartując, że musi częściej przychodzić, żeby „zjeść prawdziwe domowe jedzenie.” Dziadek zaśmiał się, ale zauważyłam w jego oczach cień smutku.

„Powinieneś częściej odwiedzać, Theo,” powiedział nagle dziadek, jego głos był stanowczy mimo słabości. „Rodzina jest najważniejsza. Nigdy nie wiesz, ile masz jeszcze czasu.”

Przez chwilę w pokoju zapanowała cisza, ciężar jego słów osiadł na nas.

Wyraz twarzy Theo zmienił się na moment, ale tylko na chwilę. „Wiem, dziadku. Postaram się. Praca jest... wymagająca.”

„Nie pozwól, żeby cię pochłonęła,” odpowiedział łagodnie dziadek. „W życiu jest więcej niż praca.”

Theo kiwnął głową, choć nie byłam pewna, czy naprawdę wziął sobie te słowa do serca.

Obserwowałam go, gdy wrócił do jedzenia, jego postawa była zrelaksowana, ale myśli wyraźnie gdzie indziej. Czy już myślał o następnym kontrakcie? Następnym spotkaniu?

Chciałam coś powiedzieć, przypomnieć mu, że dziadek nie będzie tu wiecznie. Że ten moment - ta kolacja, ten śmiech - jest ważniejszy niż jakikolwiek kontrakt. Ale słowa utkwiły mi w gardle.

Przez resztę wieczoru słuchałam, jak dziadek i Theo rozmawiają, od czasu do czasu wtrącając się i dołączając do rozmowy.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.9m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

328.9k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

1m Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

544.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Śmierć przez Oddychanie

Śmierć przez Oddychanie

11.2k Wyświetlenia · Zakończone · arianniahrain
Gdy śmiercionośny wirus zniszczył cywilizację, z ruin powstał nowy świat — świat rządzony przez Alfów.

Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.

Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.

Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.

W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.

Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.

To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.

Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?

A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?

To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.

Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny

Requiem Grzechu - Romans Mafijny

28.2k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Weszłam do niewłaściwego pokoju hotelowego...
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.

Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.

– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.

Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...

Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.

I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

20.7k Wyświetlenia · W trakcie · midaspen78
Vivienne zawsze czuła się mała. W domu tkwi uwięziona w bólu, od którego nie potrafi uciec. W szkole chowa się w cieniu, odliczając dni do chwili, gdy wreszcie będzie wolna. Ale jedna decyzja roztrzaskuje wszystko, zostawiając ją złamaną i bardziej samotną niż kiedykolwiek.

Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.

Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.