Sto i dziesięć

Sala balowa lśniła jak sen utkany z kryształu i blasku świec. Złote żyrandole rzucały ciepłe światło nad nami, migoczące płomienie odbijały się w marmurowych podłogach, wypolerowanych tak doskonale, że mogłam zobaczyć w nich swoje własne, nerwowe odbicie. Stałam przy krawędzi sali, ściskając drżącym...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie