Sto dwanaście

Po kolacji znalazłam drzwi do swojego pokoju uchylone.

Serce mi zabiło - nie ze strachu, ale w ten powolny, dołujący sposób, gdy intuicja wie, że coś jest nie tak, zanim oczy to potwierdzą.

Kiedy je otworzyłam, nie krzyknęłam.

Nie westchnęłam.

Po prostu... patrzyłam.

Suknie. Wszystkie. Pocięte, posz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie