Sto dwadzieścia sześć

Obudziłam się z bólem głowy, który czułam, jakby młot pneumatyczny roztrzaskał mi czaszkę. Każde uderzenie pulsu rozchodziło się przez moje skronie, ostre przypomnienie o szampanie, skradzionych pocałunkach i zbyt wielu prawdach wypowiedzianych zbyt głośno.

Jęcząc, wyczołgałam się z łóżka. Sypialnia...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie