Sto dwadzieścia osiem

Zaproszenie przyszło z srebrnymi, tłoczonymi brzegami i ręcznie napisanym listem od samej Valérie DuPont.

„Byłaś burzą, która weszła na bal i pozostawiła cały świat bez tchu. Przyjdź znów. Porozmawiajmy o sukniach, historiach i może złamanym sercu.”

Uśmiechnęłam się – prawdziwie, boleśnie i niespodz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie