Sto czterdzieści osiem

Sprawdziłam telefon po raz piąty w ciągu dziesięciu minut, zegar tykał zbyt głośno w ciszy jadalni.

19:41.

Świeca, którą zapaliłam dla atmosfery, prawie stopiła się do końca. Jedzenie na stole – proste spaghetti, lekko podsmażony kurczak i czekoladowe ciasto, które sama upiekłam – leżało nietknięte,...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie