Dwieście dwadzieścia osiem

James’s POV

Nie postawiłem stopy w tym miejscu od miesięcy.

Penthouse wciąż pachniał jej perfumami – zbyt słodkimi, mdlącymi, jak zapach stworzony, by utrzymywać się długo po tym, jak stał się niepożądany. To było niepokojące, jak szybko wracały wspomnienia, zalewając brzegi mojej świadomości, gdy w...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie