Dwieście czterdzieści pięć

Perspektywa Elli

Obudziłam się od ostrego uderzenia jasności nade mną, jakby świat został wyrzeźbiony w sterylnej bieli. Przez chwilę nie rozumiałam, gdzie jestem - sufit był nieznajomy, pościel nie moja, a wszystko pachniało antyseptykiem i czymś lekko metalicznym. Moje ciało było ciężkie, zbyt cię...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie