Dwieście pięćdziesiąt sześć

James’ POV

Silnik cicho mruczał pod nami, a delikatne drżenie otwartego jeepa niemalże zlewało się z dźwiękami afrykańskiego poranka. Powietrze było chłodniejsze, niż się spodziewałem, rześkie od rosy, a ziemisty zapach mokrej trawy niósł się na wietrze. Włosy powiewały jej na wietrze, gdy delikatni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie