Dwieście osiemdziesiąt dwa

Nie przemyślałam tego.

Kiedy wcześniej wypowiedziałam te słowa - mówiąc Victorii, że może zostać pod naszym dachem - to było instynktowne, a nie przemyślane. Desperacka próba powstrzymania jej trucizny, by szeptów, które trzymała nad naszymi głowami, nie wypuścić na zewnątrz. Twarz Jamesa była jak ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie