Trzysta szesnaście

Poranek, w którym wyjeżdżałam, wydawał się dziwnie nierealny, jakbym poruszała się przez życie kogoś innego. Niebo było czyste, co sprawiało, że czułam coś innego, coś więcej niż tylko błękit. Stałam przy bramie z małą walizką - tą samą, z którą przyjechałam kilka tygodni temu - jej kółka cicho chrz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie