Trzysta pięćdziesiąt trzy

Zapach czosnku i ziół wypełniał kuchnię, miękka para zamgliła brzegi okna, gdy na zewnątrz groził deszcz. Stałam przy kuchence, mieszając garnek z sosem pomidorowym, delikatny rytm drewnianej łyżki o patelnię był niemal kojący. Dziś byłam tylko ja i Cecilia – Jean Luc poszedł na kilka godzin do swoj...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie