Trzysta sześćdziesiąt pięć

Mediolan zawsze wydawał mi się większy niż życie, miasto mody pulsujące energią, elegancją i chaosem jednocześnie. Ulice tętniły od fashionistek, turystów i trąbiących taksówek w symfonii zorganizowanego hałasu. Przyjechałam kilka dni wcześniej, z walizką pełną projektów, z sercem ciężkim od wspomni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie