Trzysta siedemdziesiąt dziewięć

Usiadłam naprzeciwko Cecilii przy stole śniadaniowym, moje serce biło szybciej niż powinno w tak prostym momencie. Jean Luc też tam był, cichy i spokojny obok niej. Nalewał sok do jej kubka, podczas gdy ja próbowałam zebrać słowa, które od tygodni siedziały na końcu mojego języka, ciężkie i palące.

...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie