Trzysta osiemdziesiąt jeden

Kiedy drzwi w końcu zamknęły się za Jamesem, cisza zapadła w apartamencie jak ciężka bezruch po burzy. Cecilia zamilkła, skulona z królikiem na łóżku, już walcząc ze snem po emocjonalnym wirze wieczoru. Otuliłam ją kocem, pocałowałam w czoło i trwałam dłużej niż zwykle, potrzebując pewności jej równ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie