Trzysta osiemdziesiąt osiem

Kiedy asystent Jamesa ponownie przybył do hotelu, już wiedziałam, po co przyszedł. Na jego twarzy malowała się ta sama wyćwiczona uprzejmość, ale tym razem była podkreślona ciężarem, którego nie potrafiłam nazwać.

„Pani Lancaster,” powiedział cicho, jakby starając się nie zakłócić ciszy między nami...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie