Czterysta dwanaście

Żyrandol w sali balowej posiadłości Lancasterów lśnił nad głową, rzucając swoje bladozłote światło na wypolerowaną marmurową podłogę i starannie ustawione stoły. Czułam się tu jak obca; każdy zmysł był wyostrzony, a każdy ruch przemyślany. Ręka mojej teściowej mocno ściskała małą dłoń Cecilii. Była ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie