Pięćdziesiąt jeden

Poranne światło słoneczne wkradało się przez zasłony, a ja mrugałam w ciepłym blasku, który rozlewał się po łóżku. Moja głowa była ciężka od łez, które płakałam poprzedniej nocy, i przez chwilę nie chciałam się ruszać. Przez moment leżałam tam, owinięta w pościel, powoli otwierając oczy. Ból w mojej...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie