Siedemdziesiąt

Poranne słońce było ciepłe, gdy wpadało przez wysokie okna posiadłości Lancasterów, ale ledwo to zauważyłam. Nie widziałam Jamesa od czasu brunchu na dachu. Nie powiedział ani słowa o wydarzeniu, nagłówkach, trzymaniu się za ręce czy pocałunku w policzek. Nie byłam pewna, czy to coś znaczyło – czy m...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie