Dziewięćdziesiąt pięć

Kolacja miała być formalnym wydarzeniem, ale nic nie przygotowało mnie na subtelną, wyostrzoną okrutność tego wszystkiego.

Większą część popołudnia spędziłam na przygotowaniach—poprawiając włosy drżącymi palcami, upewniając się, że wszystko, od butów po uśmiech, wygląda perfekcyjnie. Nawet ćwiczyłam...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie