Rozdział 21 Rocco

W chwili, gdy wszedłem przez frontowe drzwi, wiedziałem.

Krew. Proch. Adrenalina.

Unosiło się to w powietrzu jak kadzidło po ogniu.

Ona była tam w swoim domu — boso, w poplamionym jedwabnym szlafroku. Jej włosy były rozczochrane, na policzku miała smugę krwi, która nie była jej. Jej oczy skupione...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie