Rozdział 44 Fiorella

Patrzyłam, jak Vincent odchodzi wściekły, próbując poprawić swój garnitur, jakby to miało naprawić jego zranione ego. Głupiec. Zawsze miał wielkie usta, ale żadnych pięści, przechwalał się, kiedy powinien milczeć.

A Rocco?

Rocco był typem, który nie szczekał, tylko gryzł.

Uniosłam brew i skrzyżow...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie