Rozdział 155

Orion

W momencie, gdy usiadłem na fotelu kierowcy i zamknąłem drzwi samochodu, poczułem, jak całe moje ciało się rozluźnia. Maska, którą nosiłem przez ostatnie dwie godziny - zimny, kalkulujący biznesmen, który potrafił zniszczyć życie człowieka bez mrugnięcia okiem - w końcu opadła.

*Boże, nienaw...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie