Rozdział 261

Aveline

Krążę po salonie jak zwierzę w klatce, dźwięk stłumionych głosów i sprzętu medycznego dobiega z góry. Zabranie Oriona do szpitala nie wchodziło w grę – z nieprzewidywalną naturą Pakhana, kto wie, który obiekt ten szaleniec mógłby zaatakować następny. Działa bez zasad, bez wzorców, co czyni ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie