ROZDZIAŁ 126

DARIUS

Woda wokół nas zdążyła już ostygnąć, ale jej skóra wciąż parzyła mnie jak ogień – rozpalona, śliska, wszędzie zaznaczona moimi ustami, moimi dłońmi, moim kutasem.

Musnąłem wargami wilgotny łuk jej ramienia, czując na języku słonawy posmak potu i tę słodycz, która była czystą, niepodrabi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie