ROZDZIAŁ 45

DARIUS

Obaj ciężko oddychamy, krew kapie na trawę, gdy nagle zmienia się powietrze.

To nie wiatr. To presja. Xander zamiera w półśmiechu. Zabawny błysk znika z jego oczu natychmiast. Prostuje się, wycierając smugę krwi z rozciętej wargi, i mruczy: "Cóż. Koniec zabawy."

Nie muszę się odwracać....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie