Rozdział 172 Ciche noce 11

Mairi

Dwóch bikerów, z włosami przemoczonymi od deszczu, który zaczął lać jak z cebra, stało zaparkowanych na ulicy. W przeciwieństwie do Gunnera nawet nie próbowali udawać, że nie pilnują mojego domu. Śmiali się i żartowali, paląc w deszczu papierosa za papierosem. Ten śmiech trwał jednak tylko ja...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie