
Lost Reapers MC – Zawłaszczona przez Bikerów
Emma Mountford · W trakcie · 267.6k słów
Wstęp
Siedem lat temu popełniła straszliwy błąd, który na zawsze miał ich rozdzielić.
Teraz po prostu próbuje odbudować swoje życie.
Przeprowadzka do bezpiecznej okolicy miała być początkiem czegoś wspaniałego — i była, aż do chwili, gdy zorientowała się, że The Lost Reapers MC mieszkają tuż obok.
Motocykliści to były kłopoty… wszyscy o tym wiedzieli.
Wyglądało na to, że wszyscy poza samą Charlotte, która czuje, że nieodparcie ciągnie ją nie do jednego, a do dwóch bikerów.
Ale którego wybierze — i co ważniejsze, czy w ogóle dostanie taką szansę?
Bo przeszłość właśnie ją dopadnie, a jej dwóch seksownych motocyklistów może nie zdążyć jej uratować.
**zawiera następujące motywy
MMF
Why Choose
Sceny seksu (explicit)
Przemoc oraz SA (nie między głównymi bohaterami)
Zakazany romans
Księga 2 – Daisy w kajdanach
*** zawiera następujące motywy
Sceny seksu (explicit)
Mruk/słoneczko
Różnica wieku
Przemoc, ☠️ oraz rozmowy o SA (nie między głównymi bohaterami).
Księga 3 – Runaway Muse
*** zawiera następujące motywy
Sceny seksu (explicit)
Przeciwieństwa się przyciągają
Tajna tożsamość
Żałoba i przemoc (zarówno na stronie, jak i poza nią)
Projekt okładki – RJ Creatives
(W żadnej części procesu produkcji nie użyto AI)
Rozdział 1
Lottie
Muzyka była tak głośna, że aż ściany zdawały się od niej wibrować. Co było zaskakujące, bo mój nowy dom nie był połączony z żadnym innym. Wybrałam go ze względu na prywatność, jaką miał mi dać, i na ciszę.
Tymczasem cisza wydaje się być ostatnią rzeczą, o jakiej myśli mój najbliższy sąsiad. Spędziłam popołudnie, obserwując, jak jeden motocykl za drugim i jedno auto za drugim wjeżdżają na tę odosobnioną drogę w stronę jego bramy. Nawet wydało mi się to dziwne, ale teraz już wiedziałam, dlaczego zjawiało się tylu ludzi.
Urządzali imprezę. I to jaką.
Taką, od jakich zawsze trzymałam się z daleka, nawet kiedy byłam głupią dzieciarą i wydawało mi się, że przesuwanie granic wyznaczonych przez rodziców to sposób, żeby zwrócić na siebie uwagę Killiana.
Killian.
Jego imię było dla mnie modlitwą i przekleństwem. Nawet po siedmiu latach i czterech miesiącach wciąż sprawiało, że moje ciało reagowało fizycznie. Serce przyspieszało. Dłonie robiły mi się spocone i ja—
Cóż, nikt nie zbliżył się nawet do tego rodzaju rozkoszy, jaką kiedykolwiek dawał mi Killian Johnson.
I pewnie nigdy się nie zbliży.
W łóżku Killian był maszyną.
Poza nim był potworem.
Po prostu potrzebowałam trochę czasu, żeby zedrzeć różowe okulary i zobaczyć mojego przybranego brata takim, jaki naprawdę był.
Psychopatą.
Killian Johnson był kłopotami i wciąż nimi był. Na szczęście dla mnie, odkąd dwa lata temu wyszedł z więzienia, ani razu go nie widziałam. I dobrze, bo to ja posłałam go za kratki.
To moje zeznania go zamknęły, a spojrzenie, które posłał mi z ławy oskarżonych, kiedy ogłaszano wyrok, było jedyną rzeczą, o której myślałam częściej niż o tym, jak czułam go między nogami.
Cholerny Killian Johnson. Cholera jasna.
Potrząsnęłam głową, zanurzyłam pędzel z powrotem w farbie i przeciągnęłam nim po szarych ścianach.
Nigdy nie rozumiałam, czemu ludzie używają w domach bieli i szarości. Czy nie chcą, żeby ich domy były ciekawe? Żeby miały trochę charakteru i smaku?
A może to tylko ja. Po latach życia pod surowymi zasadami moich rodziców, w chwili gdy byłam wystarczająco dorosła, by je łamać, zrobiłam to — i robiłam to każdego dnia od tamtej pory.
Mogło im się nie podobać, jak żyję, ale rachunki płaciłam sama i mogłam robić, co chciałam.
Rozległ się kolejny dudniący beat. Głośniejszy i mocniejszy niż poprzedni — i farba dosłownie podskoczyła z pędzla na moją dłoń, po czym spłynęła mi po ramieniu. Jasna czerwona smuga, trochę jak krew.
Przez chwilę wpatrywałam się w nią, obserwując ślad, i nagle rzuciło mnie w przeszłość. Do innej nocy, takiej jak ta, kiedy to naprawdę krew oblepiała mi dłonie i ramię.
Żółć podeszła mi do gardła. Tak gęsta i tak nagła, że z trudem przełknęłam ją z powrotem.
– Och, dość. – warknęłam do pustego pokoju wokół siebie. – Dość myślenia o tamtej nocy, dość myślenia o nim. To nie była twoja wina.
Kartony u moich stóp mi nie odpowiedziały; zresztą się tego nie spodziewałam. Nie spodziewałam się nawet odpowiedzi od samej siebie. Znałam prawdę, tylko że to nie powstrzymywało mnie przed wmawianiem sobie akurat tego kłamstwa. I może któregoś dnia naprawdę w nie uwierzę.
Może.
Ciężko westchnęłam, odłożyłam pędzel z powrotem na tackę i cofnęłam się o krok. Malowanie zwykle działało terapeutycznie. Przy łomocie dobiegającym od sąsiadów doprowadzało mnie tylko do wściekłości.
Obiecano mi, że to spokojna okolica. Żadnej przestępczości. Bezpiecznie.
To był powód, dla którego podpisałam umowę najmu, nawet jeśli czynsz był astronomicznie wysoki.
Bezpieczne miejsce do życia zawsze było na szczycie mojej listy priorytetów – tak na wszelki wypadek.
Na wypadek gdyby Killian jednak postanowił w końcu zapukać do moich drzwi.
– Nie zrobi tego – powiedziałam sobie stanowczo. – Nie odważyłby się, a poza tym wie, czemu to zrobiłam. Czemu musiałam to zrobić.
Kolejne kłamstwo, ale to akurat było takie, w które już w połowie wierzyłam.
Poza tym, gdyby Killian chciał narobić kłopotów, zrobiłby to już dawno. Znałam go – nie miałby cierpliwości czekać, żeby zrujnować mi życie.
Wytarłam ręce umazane farbą o dżinsowe szorty z postrzępionymi nogawkami i rozejrzałam się, dostrzegając błyski świateł od sąsiadów, migające przez drzewa oddzielające nasze posesje.
Impreza, i to porządna.
Przeszłam przez pokój i przycisnęłam nos do szyby, próbując zrozumieć ruchy między drzewami, ale wyglądało to jak jedna wielka plątanina.
I mnóstwo półnagich ciał. W świetle migały skrawki skóry.
Przewróciłam oczami. Czego ja się spodziewałam po tej okolicy? Balu w smokingach? Czegoś jak przyjęcia, jakie urządzali moi rodzice? Głupie założenie.
Noc była parna, lato w pełni. Oczywiście, że urządzali imprezę przy basenie. Sama pewnie zrobiłabym to samo, gdybym miała tu jakichkolwiek znajomych. Ale po sześciu latach przeprowadzania się z miejsca na miejsce co kilka miesięcy przyjaźni były czymś, czego po prostu nie dało się utrzymać.
Ktokolwiek mieszkał obok, zdawał się mieć mnóstwo przyjaciół, bawili się znakomicie, a ja nie wstydziłam się przyznać, że trochę im zazdroszczę. Minęły lata, odkąd ktoś zaprosił mnie na imprezę.
Ostatni raz to chyba było latem, zanim spieprzyłam życie wszystkim. Własne też.
Obróciłam się na bosych stopach i zanim zdążyłam się zorientować, ruszyłam przez pusty dom. Jakby dudniący bas muzyki i migające światła mnie do siebie przyciągały.
Zostawiłam drzwi wejściowe tylko na zapadce i skradałam się wokół domu, a potem przez drzewa. Przeciskałam się między mrocznymi pniami, aż dotarłam do granicznego ogrodzenia.
Tutaj muzyka była jeszcze głośniejsza. Pulsowała tak gwałtownie, że moje serce zdawało się wybijać ten sam rytm.
Przez szparę w starym drewnianym płocie obserwowałam bawiących się. Wciągnęłam gwałtownie powietrze i uświadomiłam sobie, że tam dzieje się o wiele więcej niż tylko taniec. Jasne, były kobiety w bikini, kilka chlapało się w basenie, ale wszędzie wiły się nagie ciała. Jedni tańczyli, inni uprawiali bardziej intymny taniec z wybranym partnerem.
Do diabła, niektórzy mieli więcej niż jednego partnera.
Cała ta scena rozgrywająca się przede mną była jak jakiś hedonistyczny sen i nie potrafiłam odwrócić wzroku.
Nie byłam pruderyjna, ale nigdy w życiu nie widziałam niczego podobnego.
Wszyscy wyglądali, jakby bawili się najlepiej w życiu.
A ja byłam—
Byłam pieprzenie zazdrosna.
Kiedy ostatnio bawiłam się tak dobrze z kimś płci przeciwnej? Miesiące temu. Nie dlatego, że nie próbowali — zawsze próbowali — tylko dlatego, że nie chciało mi się znosić nudnego, banalnego seksu i wysiłku, jaki kosztowało udawanie, że jest choć trochę dobry.
Tamte kobiety najwyraźniej nie miały z tym problemu.
— Wszystko w porządku, Boo?
Krzyk uwiązł mi w gardle i odskoczyłam do tyłu. W ostatniej chwili złapałam równowagę, żeby nie usiąść na tyłku.
Wysoko ponad moją głową, przysiadłszy na krawędzi płotu niczym wrona w czarnej skórze, siedział mężczyzna. A przynajmniej wydawało mi się, że to mężczyzna. Pod maską, którą miał na twarzy, nie dało się tego rozpoznać. Świecące w ciemności iksy w miejscu, gdzie powinny być oczy, zdawały się poruszać.
Śmiał się, że mnie przestraszył?
Dupek.
— Przestraszyłeś mnie — warknęłam, wciąż przyciskając dłoń do serca, które waliło jak oszalałe. — Dupek.
Mężczyzna na płocie nie poruszył nawet mięśniem przez pełne pięć sekund, a potem szarpnięciem podciągnął maskę, odsłaniając pełne usta, cień zarostu i najpiękniejszy odcień skóry, jaki kiedykolwiek widziałam. Wyciągnął z kieszeni papierosa, zapalił go i zdmuchnął w moją stronę długi pióropusz szarego dymu.
— Proszę. — Z drwiącym uśmieszkiem podał mi papierosa. — Czasem samo patrzenie potrafi być równie podniecające jak udział, nie sądzisz? A wygląda na to, że tego potrzebujesz.
Pokręciłam głową i cofnęłam się o krok. — Nie, dzięki, palenie to obrzydliwy nawyk.
— Podglądanie czyichś intymnych spraw przez dziurę w płocie też, a jednak oto jesteśmy.
Zmrużyłam na niego oczy i pokręciłam głową, choć miał rację. — Nie podglądałam niczyich intymnych chwil — odpyskowałam. Mimo że zdecydowanie to robiłam. A wilgoć w moich majtkach była dowodem, że przedstawienie również mi się podobało. — Przyszłam z sąsiedztwa, muzyka jest tak głośna, że chciałam poprosić właściciela, żeby ją trochę przyciszył. Nie chciałam zobaczyć tego, co zobaczyłam.
Jeszcze jedno zaciągnięcie, pomarańczowy żar rozświetlił na sekundę jego twarz, po czym przerzucił nogi na drugą stronę i zeskoczył. Wylądował miękko, dokładnie przede mną. — Zazwyczaj ludzie używają drzwi wejściowych, żeby się skarżyć. Jeśli w ogóle mają odwagę.
Kolejny tik warg.
To wyglądało raczej tak, jakby ten dupkek próbował się przy mnie nie roześmiać.
— Ja po prostu nie—
Tym razem nawet nie próbował powstrzymać śmiechu. — Spoko, Boo. — Niedopałek poleciał w bok. — Odprowadzę cię do drzwi wejściowych, chyba że…
Nie musiałam widzieć jego oczu, żeby wiedzieć, że mierzy mnie wzrokiem. A trzeba by było być ślepym, żeby nie zauważyć, że mu się podoba to, co widzi.
— Chcesz bardziej prywatną imprezę, tylko ty i ja.
Przewróciłam oczami. — W twoich snach, dupku.
Przyłożył dłoń do serca i zachwiał się do tyłu, jakbym go uderzyła. — Ooo, na pewno tam będziesz, Boo. No chodź. Pokażę ci drogę, żebyś mogła poprosić sąsiada, żeby ściszył muzykę.
Nie mogłam się powstrzymać. Roześmiałam się. Potrząsając głową, zrównałam krok z jego krokiem. Chociaż jego krok był co najmniej dwa razy dłuższy od mojego.
— Bieganie boso po lesie jest głupie, wiesz. — wystukał sobie kolejnego papierosa.
— Palenie też jest głupie, a jednak oto jesteśmy. — Nie było mowy, żebym przyznała, jak bardzo bolą mnie podeszwy stóp.
— Touché. — Wzruszył ramionami. — To znaczy, mógłbym cię ponieść, ale—
Ruszyłam przed siebie. Nie potrzebowałam, żeby jakiś zamaskowany dziwak mnie niósł. Potrzebowałam tylko, żeby ściszyli muzykę na tyle, żebym mogła zasnąć, a potem mogli wrócić do swojej orgii.
I wcale nie byłam zazdrosna. Wcale.
— Czekaj. — Zamarłam, stopy miałam częściowo w błocie, częściowo na asfalcie. Tu było jaśniej i mogłam go zobaczyć wyraźniej.
Maska znów zakrywała mu twarz, ale nie było wątpliwości, co ma na sobie na tej nieskazitelnie białej koszulce.
Mój wzrok powędrował po czarnej skórzanej kamizelce.
— Jesteś motocyklistą.
Skinął głową. — Tak, wyglądasz na zaskoczoną, Boo.
— Nie, po prostu… — Przygryzając wargę, spojrzałam w stronę bramy obok. — Powiedziano mi, że ta okolica jest bezpieczna. Że nie ma tu przestępczości.
Wciąż na mnie patrzył. — Jest bezpieczna. My dbamy o to, żeby była bezpieczna.
Może mi się wydawało, ale brzmiał jakby był trochę urażony, a tego chciałam najmniej.
Wkurzanie motocyklistów nie było na mojej liście rzeczy do zrobienia. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu.
— Jasne, no cóż, dzięki, ale chyba wrócę do domu.
— Nie chcesz pójść i poskarżyć się właścicielowi domu? — przechylił głowę na bok. — Jestem pewien, że cię posłucha, taka śliczna drobinka jak ty.
Przełknęłam ślinę z trudem. — Nie, poradzę sobie.
Śmiech zamaskowanego nieznajomego wypłynął z niego bąbelkami. Protekcjonalny, delikatnie mówiąc. — Szkoda, bo on naprawdę chce cię wciągnąć na tę imprezę.
— Co? — Zdezorientowana odwróciłam się z powrotem do niego.
— Hej. — Wyciągnął do mnie rękę. — Xander, wiceprezydent Lost Reapers. To mój dom.
Ostatnie Rozdziały
#280 Rozdział 280 Epilog kota i myszy
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#279 Rozdział 279 Kot i mysz 35
Ostatnia Aktualizacja: 7/30/2026#278 Rozdział 278 Kot i mysz 34
Ostatnia Aktualizacja: 7/29/2026#277 Rozdział 277 Kot i mysz 33
Ostatnia Aktualizacja: 7/28/2026#276 Rozdział 276 Kot i mysz 32
Ostatnia Aktualizacja: 7/27/2026#275 Rozdział 275 Kot i mysz 31
Ostatnia Aktualizacja: 7/27/2026#274 Rozdział 274 Kot i mysz 30
Ostatnia Aktualizacja: 7/26/2026#273 Rozdział 273 Kot i mysz 29
Ostatnia Aktualizacja: 7/25/2026#272 Rozdział 272 Kot i mysz 28
Ostatnia Aktualizacja: 7/24/2026#271 Rozdział 271 Kot i mysz 27
Ostatnia Aktualizacja: 7/23/2026
Może Ci się spodobać 😍
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.












