
Lost Reapers MC – Zawłaszczona przez Bikerów
Emma Mountford · W trakcie · 222.0k słów
Wstęp
Siedem lat temu popełniła straszliwy błąd, który na zawsze miał ich rozdzielić.
Teraz po prostu próbuje odbudować swoje życie.
Przeprowadzka do bezpiecznej okolicy miała być początkiem czegoś wspaniałego — i była, aż do chwili, gdy zorientowała się, że The Lost Reapers MC mieszkają tuż obok.
Motocykliści to były kłopoty… wszyscy o tym wiedzieli.
Wyglądało na to, że wszyscy poza samą Charlotte, która czuje, że nieodparcie ciągnie ją nie do jednego, a do dwóch bikerów.
Ale którego wybierze — i co ważniejsze, czy w ogóle dostanie taką szansę?
Bo przeszłość właśnie ją dopadnie, a jej dwóch seksownych motocyklistów może nie zdążyć jej uratować.
**zawiera następujące motywy
MMF
Why Choose
Sceny seksu (explicit)
Przemoc oraz SA (nie między głównymi bohaterami)
Zakazany romans
Księga 2 – Daisy w kajdanach
*** zawiera następujące motywy
Sceny seksu (explicit)
Mruk/słoneczko
Różnica wieku
Przemoc, ☠️ oraz rozmowy o SA (nie między głównymi bohaterami).
Księga 3 – Runaway Muse
*** zawiera następujące motywy
Sceny seksu (explicit)
Przeciwieństwa się przyciągają
Tajna tożsamość
Żałoba i przemoc (zarówno na stronie, jak i poza nią)
Projekt okładki – RJ Creatives
(W żadnej części procesu produkcji nie użyto AI)
Rozdział 1
Lottie
Muzyka była tak głośna, że aż ściany zdawały się od niej wibrować. Co było zaskakujące, bo mój nowy dom nie był połączony z żadnym innym. Wybrałam go ze względu na prywatność, jaką miał mi dać, i na ciszę.
Tymczasem cisza wydaje się być ostatnią rzeczą, o jakiej myśli mój najbliższy sąsiad. Spędziłam popołudnie, obserwując, jak jeden motocykl za drugim i jedno auto za drugim wjeżdżają na tę odosobnioną drogę w stronę jego bramy. Nawet wydało mi się to dziwne, ale teraz już wiedziałam, dlaczego zjawiało się tylu ludzi.
Urządzali imprezę. I to jaką.
Taką, od jakich zawsze trzymałam się z daleka, nawet kiedy byłam głupią dzieciarą i wydawało mi się, że przesuwanie granic wyznaczonych przez rodziców to sposób, żeby zwrócić na siebie uwagę Killiana.
Killian.
Jego imię było dla mnie modlitwą i przekleństwem. Nawet po siedmiu latach i czterech miesiącach wciąż sprawiało, że moje ciało reagowało fizycznie. Serce przyspieszało. Dłonie robiły mi się spocone i ja—
Cóż, nikt nie zbliżył się nawet do tego rodzaju rozkoszy, jaką kiedykolwiek dawał mi Killian Johnson.
I pewnie nigdy się nie zbliży.
W łóżku Killian był maszyną.
Poza nim był potworem.
Po prostu potrzebowałam trochę czasu, żeby zedrzeć różowe okulary i zobaczyć mojego przybranego brata takim, jaki naprawdę był.
Psychopatą.
Killian Johnson był kłopotami i wciąż nimi był. Na szczęście dla mnie, odkąd dwa lata temu wyszedł z więzienia, ani razu go nie widziałam. I dobrze, bo to ja posłałam go za kratki.
To moje zeznania go zamknęły, a spojrzenie, które posłał mi z ławy oskarżonych, kiedy ogłaszano wyrok, było jedyną rzeczą, o której myślałam częściej niż o tym, jak czułam go między nogami.
Cholerny Killian Johnson. Cholera jasna.
Potrząsnęłam głową, zanurzyłam pędzel z powrotem w farbie i przeciągnęłam nim po szarych ścianach.
Nigdy nie rozumiałam, czemu ludzie używają w domach bieli i szarości. Czy nie chcą, żeby ich domy były ciekawe? Żeby miały trochę charakteru i smaku?
A może to tylko ja. Po latach życia pod surowymi zasadami moich rodziców, w chwili gdy byłam wystarczająco dorosła, by je łamać, zrobiłam to — i robiłam to każdego dnia od tamtej pory.
Mogło im się nie podobać, jak żyję, ale rachunki płaciłam sama i mogłam robić, co chciałam.
Rozległ się kolejny dudniący beat. Głośniejszy i mocniejszy niż poprzedni — i farba dosłownie podskoczyła z pędzla na moją dłoń, po czym spłynęła mi po ramieniu. Jasna czerwona smuga, trochę jak krew.
Przez chwilę wpatrywałam się w nią, obserwując ślad, i nagle rzuciło mnie w przeszłość. Do innej nocy, takiej jak ta, kiedy to naprawdę krew oblepiała mi dłonie i ramię.
Żółć podeszła mi do gardła. Tak gęsta i tak nagła, że z trudem przełknęłam ją z powrotem.
– Och, dość. – warknęłam do pustego pokoju wokół siebie. – Dość myślenia o tamtej nocy, dość myślenia o nim. To nie była twoja wina.
Kartony u moich stóp mi nie odpowiedziały; zresztą się tego nie spodziewałam. Nie spodziewałam się nawet odpowiedzi od samej siebie. Znałam prawdę, tylko że to nie powstrzymywało mnie przed wmawianiem sobie akurat tego kłamstwa. I może któregoś dnia naprawdę w nie uwierzę.
Może.
Ciężko westchnęłam, odłożyłam pędzel z powrotem na tackę i cofnęłam się o krok. Malowanie zwykle działało terapeutycznie. Przy łomocie dobiegającym od sąsiadów doprowadzało mnie tylko do wściekłości.
Obiecano mi, że to spokojna okolica. Żadnej przestępczości. Bezpiecznie.
To był powód, dla którego podpisałam umowę najmu, nawet jeśli czynsz był astronomicznie wysoki.
Bezpieczne miejsce do życia zawsze było na szczycie mojej listy priorytetów – tak na wszelki wypadek.
Na wypadek gdyby Killian jednak postanowił w końcu zapukać do moich drzwi.
– Nie zrobi tego – powiedziałam sobie stanowczo. – Nie odważyłby się, a poza tym wie, czemu to zrobiłam. Czemu musiałam to zrobić.
Kolejne kłamstwo, ale to akurat było takie, w które już w połowie wierzyłam.
Poza tym, gdyby Killian chciał narobić kłopotów, zrobiłby to już dawno. Znałam go – nie miałby cierpliwości czekać, żeby zrujnować mi życie.
Wytarłam ręce umazane farbą o dżinsowe szorty z postrzępionymi nogawkami i rozejrzałam się, dostrzegając błyski świateł od sąsiadów, migające przez drzewa oddzielające nasze posesje.
Impreza, i to porządna.
Przeszłam przez pokój i przycisnęłam nos do szyby, próbując zrozumieć ruchy między drzewami, ale wyglądało to jak jedna wielka plątanina.
I mnóstwo półnagich ciał. W świetle migały skrawki skóry.
Przewróciłam oczami. Czego ja się spodziewałam po tej okolicy? Balu w smokingach? Czegoś jak przyjęcia, jakie urządzali moi rodzice? Głupie założenie.
Noc była parna, lato w pełni. Oczywiście, że urządzali imprezę przy basenie. Sama pewnie zrobiłabym to samo, gdybym miała tu jakichkolwiek znajomych. Ale po sześciu latach przeprowadzania się z miejsca na miejsce co kilka miesięcy przyjaźni były czymś, czego po prostu nie dało się utrzymać.
Ktokolwiek mieszkał obok, zdawał się mieć mnóstwo przyjaciół, bawili się znakomicie, a ja nie wstydziłam się przyznać, że trochę im zazdroszczę. Minęły lata, odkąd ktoś zaprosił mnie na imprezę.
Ostatni raz to chyba było latem, zanim spieprzyłam życie wszystkim. Własne też.
Obróciłam się na bosych stopach i zanim zdążyłam się zorientować, ruszyłam przez pusty dom. Jakby dudniący bas muzyki i migające światła mnie do siebie przyciągały.
Zostawiłam drzwi wejściowe tylko na zapadce i skradałam się wokół domu, a potem przez drzewa. Przeciskałam się między mrocznymi pniami, aż dotarłam do granicznego ogrodzenia.
Tutaj muzyka była jeszcze głośniejsza. Pulsowała tak gwałtownie, że moje serce zdawało się wybijać ten sam rytm.
Przez szparę w starym drewnianym płocie obserwowałam bawiących się. Wciągnęłam gwałtownie powietrze i uświadomiłam sobie, że tam dzieje się o wiele więcej niż tylko taniec. Jasne, były kobiety w bikini, kilka chlapało się w basenie, ale wszędzie wiły się nagie ciała. Jedni tańczyli, inni uprawiali bardziej intymny taniec z wybranym partnerem.
Do diabła, niektórzy mieli więcej niż jednego partnera.
Cała ta scena rozgrywająca się przede mną była jak jakiś hedonistyczny sen i nie potrafiłam odwrócić wzroku.
Nie byłam pruderyjna, ale nigdy w życiu nie widziałam niczego podobnego.
Wszyscy wyglądali, jakby bawili się najlepiej w życiu.
A ja byłam—
Byłam pieprzenie zazdrosna.
Kiedy ostatnio bawiłam się tak dobrze z kimś płci przeciwnej? Miesiące temu. Nie dlatego, że nie próbowali — zawsze próbowali — tylko dlatego, że nie chciało mi się znosić nudnego, banalnego seksu i wysiłku, jaki kosztowało udawanie, że jest choć trochę dobry.
Tamte kobiety najwyraźniej nie miały z tym problemu.
— Wszystko w porządku, Boo?
Krzyk uwiązł mi w gardle i odskoczyłam do tyłu. W ostatniej chwili złapałam równowagę, żeby nie usiąść na tyłku.
Wysoko ponad moją głową, przysiadłszy na krawędzi płotu niczym wrona w czarnej skórze, siedział mężczyzna. A przynajmniej wydawało mi się, że to mężczyzna. Pod maską, którą miał na twarzy, nie dało się tego rozpoznać. Świecące w ciemności iksy w miejscu, gdzie powinny być oczy, zdawały się poruszać.
Śmiał się, że mnie przestraszył?
Dupek.
— Przestraszyłeś mnie — warknęłam, wciąż przyciskając dłoń do serca, które waliło jak oszalałe. — Dupek.
Mężczyzna na płocie nie poruszył nawet mięśniem przez pełne pięć sekund, a potem szarpnięciem podciągnął maskę, odsłaniając pełne usta, cień zarostu i najpiękniejszy odcień skóry, jaki kiedykolwiek widziałam. Wyciągnął z kieszeni papierosa, zapalił go i zdmuchnął w moją stronę długi pióropusz szarego dymu.
— Proszę. — Z drwiącym uśmieszkiem podał mi papierosa. — Czasem samo patrzenie potrafi być równie podniecające jak udział, nie sądzisz? A wygląda na to, że tego potrzebujesz.
Pokręciłam głową i cofnęłam się o krok. — Nie, dzięki, palenie to obrzydliwy nawyk.
— Podglądanie czyichś intymnych spraw przez dziurę w płocie też, a jednak oto jesteśmy.
Zmrużyłam na niego oczy i pokręciłam głową, choć miał rację. — Nie podglądałam niczyich intymnych chwil — odpyskowałam. Mimo że zdecydowanie to robiłam. A wilgoć w moich majtkach była dowodem, że przedstawienie również mi się podobało. — Przyszłam z sąsiedztwa, muzyka jest tak głośna, że chciałam poprosić właściciela, żeby ją trochę przyciszył. Nie chciałam zobaczyć tego, co zobaczyłam.
Jeszcze jedno zaciągnięcie, pomarańczowy żar rozświetlił na sekundę jego twarz, po czym przerzucił nogi na drugą stronę i zeskoczył. Wylądował miękko, dokładnie przede mną. — Zazwyczaj ludzie używają drzwi wejściowych, żeby się skarżyć. Jeśli w ogóle mają odwagę.
Kolejny tik warg.
To wyglądało raczej tak, jakby ten dupkek próbował się przy mnie nie roześmiać.
— Ja po prostu nie—
Tym razem nawet nie próbował powstrzymać śmiechu. — Spoko, Boo. — Niedopałek poleciał w bok. — Odprowadzę cię do drzwi wejściowych, chyba że…
Nie musiałam widzieć jego oczu, żeby wiedzieć, że mierzy mnie wzrokiem. A trzeba by było być ślepym, żeby nie zauważyć, że mu się podoba to, co widzi.
— Chcesz bardziej prywatną imprezę, tylko ty i ja.
Przewróciłam oczami. — W twoich snach, dupku.
Przyłożył dłoń do serca i zachwiał się do tyłu, jakbym go uderzyła. — Ooo, na pewno tam będziesz, Boo. No chodź. Pokażę ci drogę, żebyś mogła poprosić sąsiada, żeby ściszył muzykę.
Nie mogłam się powstrzymać. Roześmiałam się. Potrząsając głową, zrównałam krok z jego krokiem. Chociaż jego krok był co najmniej dwa razy dłuższy od mojego.
— Bieganie boso po lesie jest głupie, wiesz. — wystukał sobie kolejnego papierosa.
— Palenie też jest głupie, a jednak oto jesteśmy. — Nie było mowy, żebym przyznała, jak bardzo bolą mnie podeszwy stóp.
— Touché. — Wzruszył ramionami. — To znaczy, mógłbym cię ponieść, ale—
Ruszyłam przed siebie. Nie potrzebowałam, żeby jakiś zamaskowany dziwak mnie niósł. Potrzebowałam tylko, żeby ściszyli muzykę na tyle, żebym mogła zasnąć, a potem mogli wrócić do swojej orgii.
I wcale nie byłam zazdrosna. Wcale.
— Czekaj. — Zamarłam, stopy miałam częściowo w błocie, częściowo na asfalcie. Tu było jaśniej i mogłam go zobaczyć wyraźniej.
Maska znów zakrywała mu twarz, ale nie było wątpliwości, co ma na sobie na tej nieskazitelnie białej koszulce.
Mój wzrok powędrował po czarnej skórzanej kamizelce.
— Jesteś motocyklistą.
Skinął głową. — Tak, wyglądasz na zaskoczoną, Boo.
— Nie, po prostu… — Przygryzając wargę, spojrzałam w stronę bramy obok. — Powiedziano mi, że ta okolica jest bezpieczna. Że nie ma tu przestępczości.
Wciąż na mnie patrzył. — Jest bezpieczna. My dbamy o to, żeby była bezpieczna.
Może mi się wydawało, ale brzmiał jakby był trochę urażony, a tego chciałam najmniej.
Wkurzanie motocyklistów nie było na mojej liście rzeczy do zrobienia. Nigdy więcej nie popełnię tego błędu.
— Jasne, no cóż, dzięki, ale chyba wrócę do domu.
— Nie chcesz pójść i poskarżyć się właścicielowi domu? — przechylił głowę na bok. — Jestem pewien, że cię posłucha, taka śliczna drobinka jak ty.
Przełknęłam ślinę z trudem. — Nie, poradzę sobie.
Śmiech zamaskowanego nieznajomego wypłynął z niego bąbelkami. Protekcjonalny, delikatnie mówiąc. — Szkoda, bo on naprawdę chce cię wciągnąć na tę imprezę.
— Co? — Zdezorientowana odwróciłam się z powrotem do niego.
— Hej. — Wyciągnął do mnie rękę. — Xander, wiceprezydent Lost Reapers. To mój dom.
Ostatnie Rozdziały
#233 Rozdział 233 Miedź w jej krwi 28
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#232 Rozdział 232 Miedź w jej krwi 27
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#231 Rozdział 231 Miedź w jej krwi 26
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#230 Rozdział 230 Miedź w jej krwi 25
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#229 Rozdział 229 Miedź w jej krwi 24
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#228 Rozdział 228 Miedź w jej krwi 23
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#227 Rozdział 227 Miedź w jej krwi 22
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#226 Rozdział 226 Miedź w jej krwi 21
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#225 Rozdział 225 Miedź w jej krwi 20
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026#224 Rozdział 224 Miedź w jej krwi 19
Ostatnia Aktualizacja: 7/2/2026
Może Ci się spodobać 😍
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Sekret Surogacji
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Wybrana przez Wampirze Bliźniaki
Dotyk Luciena był zimny, a jednak płonęłam gorącym pragnieniem, pożądaniem i potrzebą.
Jego usta były tak miękkie, a on całował mnie z tą samą potrzebą, która sprawiła, że moje majtki były przemoczone.
Nagle drzwi się otworzyły i wszedł jego bliźniak, jego czerwone oczy ogarnęły scenę, gdy ja zaskoczona i pełna przyjemności westchnęłam, bo Lucien zanurzył swoje palce w mojej mokrej cipce.
Violet była przyzwyczajona do maltretowania i zdrad swojego partnera. Nie mogła nigdzie uciec, był Betą, a wszystkie jej próby ucieczki spotykały się z przemocą.
Ale potem przesadził, sprzedając ją słynnym Wampirom Bliźniakom.
Reed i Liam Knight, nieśmiertelni, przeklęci wampirzy Książęta, którzy przysięgli nigdy nie zaakceptować bratniej duszy, wygrali grę hazardową przeciwko partnerowi Violet i aby go ukarać, zażądali jedynej rzeczy, którą wilkołak powinien cenić ponad wszystko inne – swojej partnerki.
Ale zamiast się opierać, on chętnie im ją dostarcza.
Gdy tylko ją zobaczyli, obaj zakochali się w niej od pierwszego wejrzenia.
Uznali, że to musi być czary, biorąc pod uwagę tajemniczą aurę wokół niej. Nawet podejrzewali, że jej partner mógł wysłać ją z misją zniszczenia ich.
Więc zrobili z niej swoją służącą, ale przeznaczenie i los miały inny plan i Książęta Bliźniacy będą musieli głęboko przetestować swoją wolę.
Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, jak kończy się ta historia odwróconego haremu.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.












