Po prostu może

Przez resztę poranka egzystowałam w jakimś zamglonym czyśćcu — w emocjonalnym zawieszeniu, w którym nic nie wydawało się pewne ani trwałe, a jednak wszystko bolało.

Incydent z Kairnem, choć trwał chwilę, pęknięciem rozszczelnił coś we mnie — coś, co trzymałam w całości już tylko siłą woli. Ta malut...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie