Rozdział 217

Perspektywa Eileen

Laboratorium o świcie było lodowate. Siedziałam tu od piątej, i tak nie mogłam zasnąć. Ręce pracowały jak w transie — rozkładałam zlewki, sprawdzałam wagi analityczne, ustawiałam aparaturę do destylacji w równych, schludnych rzędach.

Cztery dni. Tylko cztery dni do chwili, k...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie