Luna, Która Uratowała Swojego Alfę

Luna, Która Uratowała Swojego Alfę

Christina · Zakończone · 317.3k słów

753
Gorące
9.1k
Wyświetlenia
1.2k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Żyjesz”.

Te dwa słowa wyrwały mi się z gardła w tej samej sekundzie, w której zobaczyłam Silasa Keatona — mojego męża, mojego Alfę, mężczyznę, którego zdradziłam i którego śmierć patrzyłam jak zahipnotyzowana w moim pierwszym życiu — i od razu wiedziałam, że dostałam niemożliwą drugą szansę, taką, którą wykupiłam krwią i żalem, kiedy kłamstwa mojej przyrodniej siostry doprowadziły mnie do śmierci w zimnym, pustym magazynie. Ale tym razem nie byłam już naiwną dziewczyną, która łykała jad Violet jak oranżadę i wierzyła w fałszywe obietnice Dereka, i kiedy stałam w tym skąpanym w słońcu dworze, z klątwą Silasa owiniętą ciasno wokół jego serca i skradzionymi badaniami mojej matki schowanymi w zamkniętych na klucz szufladach, zrozumiałam, że ratowanie go oznacza walkę nie tylko z czarną magią, ale też z pokręconą pajęczyną rodzinnej zdrady, która zniszczyła nas oboje.

Czy zdołam złamać klątwę, która go zabija, odzyskać dziedzictwo mojej matki z rąk kobiet, które je ukradły, i udowodnić, że ta druga szansa na miłość jest warta walki — nawet jeśli będzie to znaczyć, że stanę sama przeciwko wszystkim, którzy tylko czekają, żebyśmy runęli?

Rozdział 1

Perspektywa Eileen

Próbowałam poruszyć rękami. Nic z tego. Miałam je związane za plecami, lina wcinała się w nadgarstki tak mocno, że czucie w palcach straciłam już godzinę temu. Albo to były minuty. Czas przestał mieć jakikolwiek sens gdzieś między trzecim pękniętym żebrem a chwilą, kiedy zaczęli szarpać moje ubranie.

— Czekaj.

Głos przebił się przez mgłę w mojej głowie. Jeden z nich — ten wielki, z blizną na kostkach — zatrzymał się w pół ruchu, jego mięsista dłoń zastygła na kołnierzyku mojej sukienki.

— Co? — warknął drugi. Nie widziałam go wyraźnie moim zdrowym okiem, ale głos poznałam od razu. To on uderzył mnie pierwszy, na parkingu pod apteką.

— Patrz na to. — Blizna na Kostkach chwycił mnie za ramię — szorstko, aż wyrwało mi się jęknięcie — i pociągnął w dół podarte materiałem mojej sukienki. Chłodne powietrze uderzyło w gołą skórę.

— O ja pierdolę. — Cofnął się jak oparzony. — Ona ma pieprzony znak stada Keatonów.

Tamten — ten od ciosów — wepchnął się bliżej, żeby zobaczyć. Poczułam jego oddech na karku, gorący, śmierdzący papierosami. Potem znieruchomiał.

— Szef nic nie mówił, że ona jest Keatona.

— Co robimy? — zapytał Blizna na Kostkach, a w jego głosie usłyszałam strach. Wszyscy bali się Silasa Keatona. Wszyscy oprócz mnie, najwyraźniej. Byłam zbyt głupia, żeby bać się tego, czego trzeba.

— Nie wiem, stary. Jak Keaton się dowie—

— Nie dowie się.

Nowy głos przeciął magazyn jak nóż. Obcasy zastukały o beton, równo i pewnie. Znałam te kroki. Słyszałam je tysiąc razy, zwykle z miękkim śmiechem i łagodnymi radami.

Violet.

Zmusiłam się, żeby podnieść głowę, mrugając przez krew zaschniętą na rzęsach. Violet stała w drzwiach, oświetlona od tyłu uliczną latarnią. Wyglądała idealnie, jak zawsze. Włosy gładkie, makijaż bez skazy, na sobie kremowy płaszcz, pewnie droższy niż czyjś miesięczny czynsz.

Za nią druga sylwetka. Wyższa. Szersza. Serce, i tak już połamane, rozpadło się na jeszcze mniejsze kawałki.

Derek.

— Nie przejmujcie się mną — powiedziała Violet, idąc w moją stronę. Obcasy niosły się echem po pustej przestrzeni. — Keaton i tak niedługo będzie trupem. Ten kaleki Alfa długo nie pociągnie.

Te słowa uderzyły mnie mocniej niż jakikolwiek pięściak. — Co… co ty powiedziałaś?

Mój głos brzmiał obco — zachrypnięty i połamany, ledwie szept. Ale Violet mnie usłyszała. Uśmiechnęła się.

— Och, Eileen. — Przykucnęła przede mną, tak blisko, że poczułam jej perfumy. Chanel No. 5. Kupiłam jej tę butelkę na urodziny w zeszłym roku. — Naprawdę jesteś tak głupia, jak zawsze myślałam.

Derek wszedł w moje pole widzenia, wyciągając srebrne etui na papierosy. Zapalił jednego powoli, z premedytacją, jakby miał na to całe życie. Może i miał. Ja na pewno nie.

— Powiedz jej — rzuciła Violet, nadal z tym idealnym uśmiechem. — Należy jej się, żeby wiedziała, nie sądzisz?

Derek zaciągnął się długo, wypuścił dym w stronę sufitu. — Zabijemy twojego partnera, Eileen. Tę przykutą do wózka namiastkę Alfy. Szczerze? To wstyd dla całej struktury stad.

Ścisnęło mnie w klatce. Nie od pękniętych żeber, tylko od czegoś głębszego, cięższego. — Silas…

— Nie martw się — zaświergotała Violet, wyciągając rękę, żeby dotknąć mojej twarzy. Wzdrygnęłam się, ale nie mogłam odsunąć głowy. — Będzie szybko. No, szybciej niż to, w każdym razie. — Machnęła niedbale w stronę mojego zmasakrowanego ciała. — Potrzebowaliśmy cię, żebyś najpierw się do niego zbliżyła. Żeby ci zaufał. A ty wykonałaś kawał dobrej roboty.

— Naprawdę myślałaś, że Derek cię kocha? — ciągnęła Violet, a jej głos ociekał fałszywym współczuciem. — Że cię chce? Boże, Eileen, zrobiłaś to tak łatwym.

Wspomnienia runęły na mnie jedno po drugim, każde jak świeża rana:

Głos Violet przy moim uchu, miękki i zatroskany: „Musisz się czuć jak w klatce, będąc żoną kogoś takiego. Kaleki. To nie fair wobec ciebie”.

Jej dłoń na moim ramieniu: „Derek naprawdę się o ciebie troszczy, wiesz? Zawsze o ciebie pyta”.

Jej łagodne podszepty: „Nie musisz siedzieć z Silasem tylko przez jakieś rodzinne ustalenia. Masz prawo być szczęśliwa”.

Każde słowo było kłamstwem. Każdy dotyk, każde siostrzane zwierzenie, każda chwila, kiedy myślałam, że jesteśmy blisko — wszystko było wykalkulowane. Wszystko zaplanowane po to, żeby odciągnąć mnie od Silasa, zrobić ze mnie idealną broń przeciwko niemu.

A ja to łyknęłam. Za każdym. Cholernym. Razem.

„Dlaczego?” Słowo wyszarpało mi gardło. „Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz?”

Maska Violet pękła. Jej ładna twarz wykrzywiła się w coś brzydkiego, coś prawdziwego. „Nienawidzę cię?” Zaśmiała się wysoko i ostro. „Nienawidzę cię, odkąd byłyśmy dziećmi, Eileen. Od pierwszego dnia, kiedy mama przyprowadziła mnie do tamtego domu, a wszyscy patrzyli na ciebie — biedną, słodką, bezmatczyną Eileen — z taką litością i miłością.”

„To nie—”

„Nie.” Jej głos trzasnął jak bat. „Nie waż się mówić, że to nie była prawda. Dostałaś małżeństwo z Keatonem. Dostałaś znak. Dostałaś wszystko podane na tacy, jak na imieninach u cioci — i byłaś zbyt żałosna, żeby to w ogóle docenić.”

Derek strzepnął popiół na podłogę. „Najśmieszniejsze? Keaton naprawdę się na ciebie nabrał. Ten potężny, przerażający Alfa — rozbrojony przez jakąś nikomu nieznaną, która nawet nie widziała, co ma.”

Słowa przebiły mnie jak lód. Silas… kochał mnie?

Nie. To nie mogło być prawdą. Nasze małżeństwo było ustawione, polityczny układ między rodzinami. Nigdy nie powiedział… nigdy nie pokazał…

A jednak, kiedy to myślałam, wspomnienia zamigotały mi pod powiekami: sposób, w jaki czasem na mnie patrzył, gdy był pewien, że nie widzę. Ten łagodny ton, którego używał tylko przy mnie, tak inny niż to, jak odzywał się do reszty. Znak na moim ramieniu — wciąż próbował mnie chronić, nawet teraz.

Boże. Boże, co ja zrobiłam?

„Kończcie,” powiedziała Violet lodowato, odwracając się. „Wciąż mamy plany wobec tego kulowego Alfy.”

Mężczyźni znów ruszyli w moją stronę. Nie mogłam walczyć. Ledwo mogłam się ruszyć. Moje ciało już było połamane, a teraz serce też.

Gdybym mogła cofnąć czas… gdybym mogła zrobić to wszystko od nowa…

Wybrałabym jego. Wybrałabym Silasa. Kazałabym Violet spadać na drzewo, a Derekowi razem z nią. Zostałabym przy Silasie Keatonie i naprawdę spróbowała go zobaczyć — tak naprawdę, do końca — zamiast wierzyć w każde jadowite słowo szeptane mi do ucha.

Ale nie mogłam cofnąć czasu. Nikt nie dostaje drugiej szansy.

Ból przyszedł nagle, ostry i ostateczny. Poczułam, jak odpływam, a świadomość gaśnie jak woda przesypująca się przez palce.

Moja ostatnia myśl nie była o zemście ani o sprawiedliwości. Była prostsza niż to:

Przepraszam, Silas. Tak strasznie przepraszam.

A potem — nic.


Światło eksplodowało mi przed oczami.

Złapałam powietrze, odruchowo wyrzucając ręce w górę, żeby je zasłonić. Moje ręce. Mogłam ruszać rękami.

Zamrugałam szybko, próbując zrozumieć, co widzę. Błękitne niebo. Poranne słońce. Ostry zapach sosny i świeżo skoszonej trawy.

Co…?

Spojrzałam na siebie. Czysta biała sukienka, żadnej krwi, żadnych łez. Ramiona bez śladów, skóra blada i gładka. Dotknęłam twarzy — bez opuchlizny, bez rozciętej wargi. Nic nie bolało.

Nic nie bolało.

„Panno Goode? Wszystko w porządku?”

Odwróciłam się tak szybko, że o mało się nie przewróciłam. Obok eleganckiego czarnego samochodu stał mężczyzna w uniformie szofera i patrzył na mnie z troską. Za nim wielkie żelazne bramy były otwarte na oścież, odsłaniając długi podjazd obsadzony starymi dębami.

Znałam te bramy. Znałam ten podjazd.

„Panno Goode?” Kierowca podszedł bliżej. „Jest pani blada. Denerwuje się pani ślubem? To zupełnie normalne mieć pietra w dniu ślubu—”

Dzień ślubu.

Słowa zadźwięczały mi w czaszce jak dzwon.

„Co… co to za dzień?” Mój głos zabrzmiał równo, co wydawało się niemożliwe, skoro cały mój świat właśnie stanął na głowie.

Troska kierowcy pogłębiła się. „Dziś pani ślub, panienko. Dziś rano wychodzi pani za Alfę Keatona. Źle się pani czuje? Mam kogoś zawołać?”

Dzień ślubu. Mój dzień ślubu. Dzień, w którym poślubiłam Silasa Keatona.

Dzień, od którego wszystko się zaczęło.

To było niemożliwe. Umierałam. Czułam, jak umieram. A teraz—

Teraz byłam w Keaton Manor. Przy bramie. W dniu ślubu.

Kierowca dalej mówił, ale już go nie słyszałam. Serce waliło mi tak mocno, że myślałam, iż rozerwie mi klatkę piersiową. Trzęsły mi się ręce. Trzęsło mi się wszystko.

Silas. Silas żył. Żył i był tutaj i—

Muszę go znaleźć.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Powrót do Karmazynowego Świtu

Powrót do Karmazynowego Świtu

25.6k Wyświetlenia · Zakończone · Diana Sockriter
Poddanie się nigdy nie było opcją...
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.

*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.

**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Echa Wieczności

Echa Wieczności

43.4k Wyświetlenia · Zakończone · Miracle Desmond
– Jesteś przecież grzeczną dziweczką, prawda? – zapytał, a ja tylko skinąłem głową.

– To rozkaz: na kolana i ssij. – Posłuchałem bez wahania, biorąc jego kutasa do ust.

– No, dobry chłopczyk.


Callan, po tym jak rodzice wyrzucili go z domu, bo okazał się gejem, znalazł schronienie w ramionach swojego chłopaka. Szybko jednak to schronienie zamieniło się w piekło. Chłopak zaczął go wykorzystywać, gwałcić i traktować jak swoją osobistą niewolnicę.

Los sprawił jednak, że jego droga przecięła się z drogą właściciela największego gejowskiego klubu BDSM w mieście – Gideona, Mistrza Doma. To właśnie on pomógł Callanowi odkryć prawdziwy sens jego życia.

Czy Mistrz Dom okaże się dla niego wybawieniem i uwolni go od kajdan toksycznego, brutalnego byłego chłopaka?
Niemoralna propozycja miliardera

Niemoralna propozycja miliardera

93.8k Wyświetlenia · Zakończone · Sunscar
„Mam propozycję.” Nicholas delikatnie głaskał moją skórę, patrząc na mnie. „Chcę mieć dzieci. I chcę, żebyś mi w tym pomogła.” Chciał, żebym dała mu dziecko! „W zamian dam ci wszystko, czego tylko zapragniesz.”


Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.

Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.

Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.2k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

718.5k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam

Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam

616.8k Wyświetlenia · W trakcie · bjin09036
Pozwoliłam obcemu zniszczyć mnie w hotelowym pokoju.

Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.

Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.


Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.

June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.

Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.

Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.

Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

708.5k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

768.9k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

230.9k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

490.5k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zły Alfa

Zły Alfa

171.6k Wyświetlenia · Zakończone · ALMOST PSYCHO
OSTRZEŻENIE - BARDZO, BARDZO DOJRZAŁE TREŚCI!!
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.

"Mogę wyjaśn- "

Przerwał mi.

"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."

Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.

"Rozbieraj się."

To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "

"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."

Czy to naprawdę się dzieje?

"2."

Myślałam, że jest gejem.

"3."

Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.

Ale nie wiedziała...

Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?

SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!