Rozdział 121 Daisy, Dobra robota

Mała knajpka tonęła w półmroku, przez co robiło się tam przytulnie i swojsko, a jednocześnie gwarno jak w piątkowy wieczór w osiedlowym barze. Ścisnęłam dłoń Lili, a po twarzy rozlał mi się szeroki uśmiech.

– Jest git. Gdyby nie ty, to kto wie, jaką masakrę miałabym teraz w życiu. A popatrz na mn...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie