
Małżeńskie Zawirowania: Odstąp, Pierwsza Miłości!
Lila Moonstone · Zakończone · 500.2k słów
Wstęp
Prestiżowa rodzina nie mogła sobie pozwolić na taki skandal, nawet jeśli nie byli spokrewnieni krwią, rodzina nie mogła znieść tego wstydu.
"To tylko moja siostra, nie doszukuj się niczego!" W obliczu moich pytań, zawsze zostawiał mnie bez słów.
Nie mogłam dłużej w to brnąć. Musiałam przejąć inicjatywę.
Po serii zmian, stopniowo zaczęłam rozumieć prawdziwe oblicze miłości, uczucia i przyjaźni, i w końcu postanowiłam wskrzesić rodzinny biznes pozostawiony przez moich rodziców.
Rozdział 1
W pokoju panowała martwa cisza, jedyny dźwięk to klikanie zamykanego zamka. Wiedział, że wszyscy już wyszli. Rzucił się do jej pokoju i przekręcił klucz w drzwiach za sobą.
– Nie… boję się.
– Spokojnie, jestem tutaj.
Zadzwonił telefon, a lodowaty głos Edwarda Howarda rozległ się w słuchawce:
– Anna jest w szpitalu. Przywieź mi jakieś czyste ubrania, bo tu nic nie mają.
Oszołomiona tą wiadomością zapytałam:
– Co się stało? Wszystko z nią w porządku?
Ale połączenie zostało przerwane.
Cztery lata małżeństwa z Edwardem uodporniły mnie na jego chłód. Gdy dotarłam do szpitala, nie znałam numeru sali. Próbowałam dzwonić do Edwarda i do Anny, ale żadne z nich nie odbierało. Musiałam zapytać pielęgniarkę, czy jest na oddziale jakaś Anna. Okazało się, że nie ma żadnej pacjentki o imieniu Anna. Z coraz większym niepokojem krążyłam po korytarzach, aż w tłumie wypatrzyłam znajomą sylwetkę. To był Edward.
Zawołałam go i pobiegłam w jego stronę:
– Jak Anna? Dlaczego nie odbieraliście?
Edward, jak zawsze wyniosły, stał bez wyrazu twarzy i powiedział chłodno:
– Daj te rzeczy i jedź do domu.
Przyjechałam taki kawał, żeby robić za kuriera? Przecież służący też by sobie poradził.
Zapytałam:
– Na co Anna jest chora? Naprawdę się martwię.
– Nic poważnego, nie rób z tego dramatu.
Czyżby ukrywał prawdę, żeby mnie nie niepokoić? Od razu poczułam, że łapię się ostatniej nadziei.
Kącik jego ust ledwie dostrzegalnie drgnął, po czym wyrwał mi torbę z rąk, nie powiedział już ani słowa i odszedł, nawet się nie odwracając.
Stałam jak zaczarowana. Czy Anna była śmiertelnie chora? Wróciłam do dyżurki pielęgniarek, żeby dopytać. Po dłuższych kombinacjach udało mi się w końcu ustalić, że ma „szczelinę odbytu”, a lekarz dodał:
– Podejrzenie, że to na tle aktywności seksualnej.
Gdy to usłyszałam, zrobiło mi się ciemno przed oczami, a fala ostrego zawrotu głowy prawie ścięła mnie z nóg.
Anna nie miała chłopaka – przynajmniej o żadnym nie wiedziałam. Ale jej uraz… i to, że mój mąż przywiózł ją do szpitala, podając fałszywe nazwisko… Co oni ukrywali?
Podziękowałam pielęgniarce i wyszłam jak we śnie. Za plecami usłyszałam ich przytłumione szepty:
– Te dzisiejsze dzieciaki… zero wyobraźni. A potem przyłażą do nas, żebyśmy po nich sprzątały.
Błąkałam się po szpitalnych korytarzach. Chciałam wrócić do domu, ale coś mnie trzymało. Chciałam pójść do jej sali, a jednocześnie panicznie bałam się prawdy.
W końcu stwierdziłam, że muszę to sprawdzić. Szłam wolno, pogrążona w myślach. Anna York nie była spokrewniona z rodziną Howardów. Jej matka, Klara York, była macochą Edwarda. Klara przyprowadziła Annę, kiedy wychodziła za jego ojca. Wtedy Anna miała pięć lat, a Edward trzynaście. Wychowywali się razem.
Po moim ślubie z Edwardem Anna nagle oznajmiła, że nie chce mieszkać z rodzicami w starym domu i uparła się, że zamieszka z nami. I tak w naszym małżeńskim gnieździe od początku były trzy osoby. Co najmniej dziwne.
Do dziś nie wiem, jak dałam się na to namówić. Przez te lata wiele razy widziałam, jak Anna wiesza się Edwardowi na szyi, stroi fochy, przymila się jak rozkapryszone dziecko. Naiwnie brałam ich za bardzo zżyte rodzeństwo, ale teraz… co działo się, gdy nikt nie patrzył?
Bałam się dopuszczać do siebie dalsze myśli i chwiejnym krokiem dotarłam pod drzwi sali. Przez szybę zobaczyłam Annę leżącą w łóżku, bladą, z mokrymi od łez policzkami. Trzymała Edwarda za rękę i mówiła coś żałosnym, cichym głosem. Edward siedział przy łóżku, lekko pochylony, jakby ją pocieszał. Siedział tyłem do drzwi, więc nie widziałam jego twarzy ani nie słyszałam, co mówi, ale czułam jego troskę.
Ścisnęłam klamkę, ale nie nacisnęłam. W końcu puściłam.
Po co miałabym tam wpadać? Żeby zrobić awanturę? Nie, to byłoby zwykłe szaleństwo.
W takich rodzinach jak nasza, zwłaszcza gdy małżeństwo jest układem dla wspólnych interesów, pozory są świętością. Mogłam stracić miłość, ale godności stracić nie mogłam.
Zanim wzięliśmy ślub, przyjaciółki powtarzały mi jak mantrę, że w aranżowanych małżeństwach nie ma miłości. Ale ja byłam wtedy naiwna, święcie wierzyłam, że Edward naprawdę mnie kocha.
Potem tata umarł, a mama z trudem trzymała rodzinną firmę przy życiu. Chciałam pomóc, tylko że do interesów miałam dwie lewe ręce.
Firma potrzebowała wsparcia Edwarda. Gdybym zrobiła awanturę tylko na podstawie podejrzeń, nasze i tak już chwiejące się małżeństwo mogłoby tego nie wytrzymać. Rozsądek mówił, żeby wracać do domu. Skoro nikogo tam nie było, miałam okazję poszukać jakichś śladów.
Postanowiłam przejrzeć pokój Anne. Dziewczyny mają mnóstwo sekretów, więc coś w jej pokoju na pewno powinno było się znaleźć.
Ale się pomyliłam. Pokój był zaskakująco pusty, aż nienaturalnie. Żadnych książek, żadnych notatek, żadnego pamiętnika ukrytego po szufladach.
Na toaletce stało tylko zdjęcie, stare, pożółkłe, rażąco odstające od luksusowego wystroju pokoju. Sprawiało wrażenie, jakby w ogóle do tego miejsca nie pasowało.
A jednak właśnie to dziwne zdjęcie było skarbem Anne.
Na fotografii młodziutka Anne opierała się o wysokiego Edwarda. Zrobiono ją pierwszego dnia, kiedy Anne trafiła do rodziny Howardów. Edward był już wtedy młodym mężczyzną – przystojnym, ale ponurym, wyraźnie niezadowolonym z tego, że ktoś robi mu zdjęcie, a mimo to, dla Anne, łaskawie współpracował.
Tak to zdjęcie stało się ulubioną fotografią Anne.
Przeszukałam pokój kilka razy, ale nic nie znalazłam. To nie wyglądało na pokój studentki, lecz u Anne to było normalne. Była kompletnie bez ambicji, często zlewała zajęcia na uczelni, a jej największym hobby było chyba wydawanie pieniędzy.
Kiedy tylko Anne kończyły się pieniądze, natychmiast wpadała na Edwarda, uczepiała się jego ramienia i przymilała, żeby dostać więcej.
Gdyby robił to ktoś inny, byłoby to pewnie irytujące, ale nie ona. Była urocza – 140 funtów przy wzroście pięciu stóp, malutka, jak taka pyza, a jej uśmiech przypominał laleczkę z anime.
Nawet ja nie potrafiłam się powstrzymać i dorzucałam jej te dodatkowe dwadzieścia tysięcy kieszonkowego.
Teraz jednak gorzko tego żałowałam.
Nie chcąc się poddać, poszłam do gabinetu Edwarda, a nawet przejrzałam sejf, ale niczego nie znalazłam.
O trzeciej nad ranem siedziałam w sieci i wpisywałam w wyszukiwarkę: „jak znaleźć dowody zdrady męża”.
Rady internautów kompletnie nie pasowały do takiej rodziny jak nasza.
Przewracając się z boku na bok w łóżku, w końcu napisałam do Edwarda: [Kochanie, wracasz dziś do domu?]
Dlaczego napisałam do Edwarda? Bo chciałam wykorzystać troskę Edwarda o mnie jako dowód, że mnie nie zdradza. W głębi serca nie byłam w stanie przyjąć do wiadomości, że Edward mógłby mieć romans, a już na pewno nie z własną siostrą, z Anne.
Ale jednocześnie wiedziałam, że Edward nie wróci. Zostanie z Anne na całą noc.
Ku mojemu zdziwieniu odpisał od razu. To było tylko chłodne „tak”, ale dla mnie i tak wystarczyło, żeby mnie uszczęśliwić.
Natychmiast przebrałam się w najseksowniejszą bieliznę, jaką miałam, i usiadłam na kanapie w salonie, tak żeby Edward zobaczył mnie od razu po wejściu. Chciałam wykorzystać tę rzadką okazję, żeby być z nim sam na sam.
Plan jednak znowu spalił na panewce. Czas mijał, a Edward wciąż nie wracał.
Okłamał mnie.
Ścisnęłam telefon w dłoni tak mocno, że aż pobielały mi palce, a łzy kapały prosto na ekran.
Na wpół przytomna poczułam czyjeś ręce potrząsające moim ramieniem. Otworzyłam oczy i zobaczyłam nad sobą przystojną twarz Edwarda.
Podniosłam się z kanapy, a koc zsunął się ze mnie, odsłaniając moje starannie przygotowane ciało. Cicho, łagodnie zapytałam:
– Kochanie, jesteś głodny? Zrobić ci coś do jedzenia?
Edward zawahał się, a potem szybko wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni na górze.
Musnęłam wargami jego jabłko Adama, mieszając niewinność z kuszeniem.
– Kochanie, chcę ciebie – wyszeptałam.
Ale Edward nie kochał się ze mną.
– Ubierz się, bo się przeziębisz – powiedział tylko, kładąc mnie na łóżku. Po czym odwrócił się i wszedł do łazienki.
Moje serce rozpadło się na kawałki. Z nią potrafił być czuły, namiętny… cały w ogniu. A ja, jego żona, byłam dla niego tylko przykrym obowiązkiem, czymś, co trzeba „odhaczyć”.
Pożądanie szybko opadło. Oparłam się o zimną ścianę i powoli zaczęłam się uspokajać. Gdy głowa przestała mi buzować od emocji, zaczęłam myśleć jasno. Postanowiłam wystawić go na jeszcze jedną próbę.
Ostatnie Rozdziały
#488 Rozdział 488 Niespodzianka
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#487 Rozdział 487 Zawsze Bądźcie Razem
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#486 Rozdział 486 Umyślny raz
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#485 Rozdział 485 Obsesja Fiony
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#484 Rozdział 484: Werdykt
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#483 Rozdział 483 Spowiedź
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#482 Rozdział 482 Sesja Sądowa
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#481 Rozdział 481 Orchidea w szklarni
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#480 Rozdział 480 Kluczowe łącze
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026#479 Rozdział 479 Róża
Ostatnia Aktualizacja: 5/6/2026
Może Ci się spodobać 😍
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.












