Rozdział 200 - Poranek następny

Najpierw uderzyło mnie ciepło. Nie było duszne ani przytłaczające, raczej miękkie, jak koc, spod którego wcale nie chcesz wychodzić. Otworzyłam oczy powoli i przez chwilę nie wiedziałam, gdzie jestem. Potem poczułam ciężar ramienia na swojej talii. Mocny. Znajomy.

Damian.

Wciąż spał, z twarzą częś...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie