
Mafijna Luna Alphy
Vivi An · Zakończone · 327.4k słów
Wstęp
Stałam na podium jak na targu bydła, z łańcuchami wrzynającymi się w nadgarstki, podczas gdy jacyś faceci w maskach licytowali mnie jak krowę na jarmarku. Byłam pewna, że to koniec mojego życia. A potem on się odezwał.
– Dwieście milionów.
Alfa Damian Wolfe. Król Miasta. Człowiek, który zabija, nawet nie mrugając.
Nie kupił mnie po to, żeby mnie uwolnić. Kupił mnie, żeby mnie zatrzymać.
– Teraz należysz do mnie, Selene – wyszeptał, wciągając mnie w swój świat krwi i jedwabiu. Zamknął mnie w pozłacanej klatce, ubrał w haute couture i kazał mi patrzeć, jak na wystawnych bankietach wykonuje wyroki na zdrajcach. Jest potworem. Ale, na Boga, jakże pięknym.
Próbowałam uciec. Próbowałam z nim walczyć. Ale za każdym razem, gdy go odpychałam, on tylko ciągnął mnie mocniej do siebie.
– Musisz mnie naznaczyć – błagałam pewnej nocy, rozpaczliwie pragnąc ochrony przed Radą. Stałam w jego sypialni naga, obnażona nie tylko z ubrań, ale i z resztek dumy, wystawiając mu szyję.
Odmówił.
– Nie naznaczę cię tylko dlatego, że potrzebujesz ratunku – warknął, a jego oczy płonęły mrocznym głodem. – Naznaczę cię dopiero wtedy, gdy będziesz na tyle silna, żeby unieść ciężar mojej duszy.
Ale zanim ten dzień mógł nadejść, zostałam porwana. Porwana sprzed jego nosa przez upiora zwanego Markiem.
Teraz znów siedzę w kajdanach, lecz tym razem to coś innego. Bo wiem, że Damian jedzie. I nie jedzie, żeby się targować. Jedzie, żeby spalić ten świat na popiół.
Selene straciła wszystko w jedną noc – swoją watahę, ojca, wolność. Zaciągnięta na podziemną aukcję, spodziewa się śmierci. Zamiast tego zostaje kupiona przez najniebezpieczniejszego Alfę we Włoszech, Damiana Wolfe’a. On nie chce niewolnicy; potrzebuje fałszywej Luny, żeby przypieczętować swoją władzę. Ale Selene nie jest typem, który potulnie składa kark. Zamknięta w jego twierdzy odkrywa, że bycie własnością Alfy może być bezpieczniejsze niż wolność… dopóki nie uświadomi sobie, że jedyną rzeczą groźniejszą od jego wrogów jest to, jak on na nią patrzy. Czy zdoła uciec z jego złotej klatki, czy zostanie Królową jego kryminalnego imperium?
Rozdział 1
Perspektywa Selene
Zwyczajna noc
Wiatr niósł zapach sosny i wilgotnej ziemi, gdy szłam przez wioskę stada Bloodmoon, moje buty cicho chrzęściły na ubitej ścieżce. Ognisko pośrodku placu żarzyło się ciepłym, złotym blaskiem, tańczącym na tle ciemnego nieba. Była to spokojna noc—jedna z ostatnich, jakie kiedykolwiek miałam przeżyć.
Jeszcze wtedy o tym nie wiedziałam.
– Selene! – Moja najlepsza przyjaciółka, Naia, podbiegła do mnie truchtem, jej długie blond włosy były związane w luźny warkocz. Posłała mi wymowny uśmieszek. – Znowu się zamartwiasz.
Westchnęłam, odgarniając niesforny kosmyk za ucho.
– Nie zamartwiam się. Po prostu… myślę.
Naia prychnęła.
– Co u ciebie zazwyczaj na jedno wychodzi.
Szturchnęłam ją łokciem, a ona wybuchnęła śmiechem, ale ciężar w mojej piersi ani drgnął.
Coś tej nocy było nie tak.
Świętowanie było zorganizowane dla mojego ojca—Alfy Matthiasa Moreau—i udanych negocjacji, które zakończył z sąsiednimi stadami. To miał być wieczór jedności, siły. A jednak, mimo że powietrze było pełne śmiechu, a wojownicy podawali sobie kufle piwa, nie potrafiłam pozbyć się niepokoju zwiniętego w moich wnętrznościach jak zimny wąż.
Spojrzałam na ojca, stojącego przy ognisku obok swojego Bety, Dariusa. Był silnym mężczyzną—szerokie barki, ciemne włosy przyprószone srebrem na skroniach, bystre piwne oczy, którym nic nie umykało.
Przyłapał mnie na gapieniu się i uniósł brew. Wszystko w porządku?
Skinęłam głową, ale nie wyglądał na przekonanego. Jego spojrzenie zatrzymało się na mnie jeszcze sekundę, zanim wrócił do rozmowy.
Chciałam do niego podejść. Zapytać, czy on też to czuje—tę cichą nieprawidłowość, to pełzające „coś jest nie tak”, które przesiąkało noc.
Ale nie poszłam.
I tego żałowałam najbardziej na świecie.
Pierwsze oznaki niebezpieczeństwa
Siedziałam na drewnianym ogrodzeniu przy placu treningowym, obserwując, jak Naia flirtuje z jednym z wojowników. Za moimi plecami stał dom mojego dzieciństwa—solidna, drewniana chata wciśnięta między wysokie świerki i sosny. Wioska stada była już prawie cicha, młodsze szczenięta dawno poszły spać, ale wciąż słyszałam stłumione odgłosy świętowania dochodzące od ogniska.
Chłodny podmuch wiatru sprawił, że zadrżałam.
A potem—
Niski warkot.
Dobiegł z ciemności za linią drzew.
Całe moje ciało się napięło. Moja wilczyca, niespokojna tuż pod skórą, wysłała ostrzegawczy dreszcz, jakby pazurem przejechała po wnętrzu mojej klatki piersiowej.
– Naia – zawołałam, zsuwając się z ogrodzenia.
Odwróciła się do mnie, wciąż uśmiechnięta, ale kiedy zobaczyła mój wyraz twarzy, jej uśmiech zgasł.
– Co jest?
Przebiegłam wzrokiem po ścianie lasu. Cisza. Bezruch.
Może mi się przewidziało.
– Nic – mruknęłam, zmuszając się do spokojnego oddechu. – Po prostu wydawało mi się, że…
Krzyk.
Nie mój. Nie z wioski.
Z lasu.
Świat jakby na moment stanął. A potem—
Chaos.
Pierwszy wilk wyskoczył z cienia, wbijając kły w gardło jednego z naszych wartowników, zanim ten zdążył choć drgnąć.
Za nim ruszyły kolejne.
Warkot. Szpony rozrywające ciało. Krew bryzgająca na ziemię jak ciemnoczerwony deszcz.
Naia chwyciła mnie za ramię.
– Selene—UCIEKAJ!
Ale ja stałam jak sparaliżowana.
Patrzyłam, jak nasi wojownicy rzucają się do ataku, lecz napastnicy byli szybsi, silniejsi. To nie były zwykłe wilki–wyrzutki. Ich oczy jarzyły się czerwienią.
Odwróciłam się, popychając Naię w stronę domków.
– Znajdź mojego ojca!
Zawahała się, strach przemknął jej po twarzy, ale potem ruszyła biegiem.
Odwróciłam się z powrotem akurat w chwili, gdy mój ojciec wkroczył na pole walki.
– Bronić watahy! – ryknął, przemieniając się w biegu. Jego ogromna wilcza postać była tylko smugą ciemnej sierści i błyskających kłów.
Pobiegłam w jego stronę, przemieniając się tylko częściowo – pazury wydłużyły mi się, kły się zaostrzyły – kiedy ciężar jak skała uderzył we mnie od tyłu.
Ból eksplodował w moich żebrach, gdy runęłam na ziemię. Pochylił się nade mną rogacz, warcząc, z pazurami uniesionymi do ciosu—
Wykopnęłam go, odrzucając w tył. Potem zamachnęłam się, rozszarpując jego klatkę piersiową.
Zatoczył się, krew trysnęła z głębokich ran. Ale zanim zdążyłam zadać kolejny cios—
Coś poruszyło się za jego plecami. Zbyt szybko, żebym zdążyła to zarejestrować.
Potem – ostrze przebiło mu szyję.
Zaszlochłam, gdy Beta mojego ojca, Darius, szarpnięciem wyszarpnął miecz, pozwalając ciału rogacza runąć na ziemię.
– Selene! – warknął. – Do Alfy. JUŻ!
Odwróciłam się, szukając ojca, ale—
Srebrna strzała przebiła mu bark.
Wrzasnęłam.
Upadł na jedno kolano, jego wilcza forma zaczęła migotać, gdy walczył z trucizną wplecioną w srebro.
Rzuciłam się w jego stronę.
– Ojcze!
Spojrzał na mnie – nie w bólu, nie w strachu.
Z wściekłością.
– UCIEKAJ! – rozkazał.
– NIE—
Druga strzała. Prosto w pierś.
Świat się rozpadł.
Rzuciłam się ku niemu, ale czyjeś ramiona zacisnęły się na mnie, szarpiąc mnie w tył.
Darius.
– Selene, musimy IŚĆ!
Szarpałam się. Darłam się. Mój ojciec osunął się na ziemię, krztusząc się własną krwią—
– Kocham cię – wychrypiał. – Biegnij.
Darius zarzucił mnie sobie na ramię i pobiegł.
A ja mogłam tylko patrzeć, jak mój ojciec – najsilniejszy mężczyzna, jakiego znałam – bierze ostatni oddech.
Nie przestałam krzyczeć.
Nie wtedy, gdy Darius zaniósł mnie głęboko w las.
Nie wtedy, gdy za nami rozlegały się odgłosy umierającej watahy.
I nie wtedy, gdy dogoniły nas te mroczne sylwetki.
Mignięcie ruchu – strzałka w szyi Dariusa. Zachwiał się, jego uścisk na mnie osłabł.
Potem – ból. Ostry jak ukłucie osy, prosto w bok.
Zachłysnęłam się powietrzem, kończyny zrobiły mi się jak z waty. Świat się przechylił.
Zobaczyłam, jak z cienia wyłaniają się postacie. Ich przywódca – wysoki, ciemnowłosy mężczyzna o okrutnych oczach.
Potem – ciemność.
Obudziłam się w kajdanach.
Nadgarstki paliły od srebrnych obręczy. Gardło miałam wyschnięte na wiór.
Byłam w klatce.
Słabo oświetlona kamienna komnata. Zapach wilków, potu i krwi.
Nie byłam sama.
Wzdłuż ścian stały inne klatki. W środku – wilki z mojej watahy. Naia. Darius. Wojownicy, Omegi.
Resztki Krwawego Księżyca.
Przełknęłam ślinę, walcząc z narastającymi mdłościami.
Przegraliśmy.
Rozległ się stukot kroków.
Ktoś nadchodził – nie jeden z mojej watahy, nie rogacz.
Mężczyzna w ciemnym garniturze. Licytator.
– Doskonale – mruknął, zerkając na mnie. – Obudziłaś się.
Kąciki jego ust uniosły się w szyderczym uśmiechu.
– Ty jesteś tu najcenniejsza.
Ostatnie Rozdziały
#316 Rozdział 317
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#315 Rozdział 316
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#314 Rozdział 315
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#313 Rozdział 314
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#312 Rozdział 313
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#311 Rozdział 312
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#310 Rozdział 311
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#309 Rozdział 310
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#308 Rozdział 309
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#307 Rozdział 308
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zaproszenie śmierci
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...












