Rozdział 315

Nocne powietrze było chłodne na skórze Damiana, ale ciało Serene, przyciśnięte do jego, było ciepłe, żywe, pulsujące.

Uniosła głowę, jej usta musnęły kącik jego warg i poczuł, jak ostatnia resztka spokoju pęka w nim jak naprężony drut, w końcu przecięty.

W jednym ruchu odwrócił ją, przygwoździł je...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie