Rozdział 317

Następny poranek przyszedł złoty i łagodny, słońce wlewało się przez zasłony, a za oknem ćwierkały ptaki. Damian obudził się pierwszy, jak zwykle, odgarniając Serenie włosy z twarzy. Przytuliła się do niego bliżej, cicho wzdychając.

— Dzień dobry — wymamrotała.

— Dzień dobry, Luno.

Do drzwi zapu...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie