Rozdział 102

Timothy, który dotąd leżał na ziemi, nie był już w stanie dłużej udawać.

Nagle zerwał się z podłogi i rzucił do przodu z całych sił, wbijając zęby w dłoń, która trzymała Thomasa.

Brodaty porywacz zawył z bólu i odruchowo puścił.

Thomas runął na ziemię.

— Uciekaj! — wrzasnął Timothy ile sił w płu...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie