Rozdział 166

Floyd przegonił dzieciaki, po czym odwrócił się z powrotem, a na twarzy miał niezręczny, przymilny uśmieszek.

— Sophie, Laura, strasznie was za to przepraszam.

Potarł dłonie o siebie, a z całej jego postawy biło zdenerwowanie.

— Te górskie dzieciaki świata nie widziały. Nie wiedzą lepiej, wygłupi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie