206

Alice czekała na mnie i Belle na parkingu i podeszła do nas, ledwie tylko stanęliśmy na krawężniku. Zamiast naszego zwyczajowego przybicia piątki, weszła prosto w moją klatkę piersiową i mocno mnie przytuliła.

– Jak się trzymasz? – zapytała z poważną troską.

– W porządku – odpowiedziałem, klepią...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie