Rozdział 116

Perspektywa Maxa

Sufit miał dokładnie czterdzieści siedem pęknięć.

Policzyłem je. Znowu. Już chyba tysięczny raz w tym tygodniu.

Siedem dni w tej celi. Sto sześćdziesiąt osiem godzin. Dziesięć tysięcy osiemdziesiąt minut.

Każda z nich ciągnęła się jak całe życie.

Poranne światło wślizgiwało się...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie